;
czwartek, 31 lipca 2008
Czas stanął w miejscu...

"Kilka godzin później jesteśmy za Madrytem, okolica jest otwarta i rozległa, wielkie karawele chmur płyną po potężnym niebie, ale już nie pada.To jeszcze Kastylia, kraina, która z góry, z samolotu wygląda, jak płaszczyzna czerwieni i brązu, piaszczysta i sucha: meseta. Po deszczu nie jest tam tak skwarno jak w lecie, pobocza dróg pełne są kolorowych wiosennych kwiatów: maków, jasnot, margarytek, mleczy - orgia złota, czerwieni, błękitu i fioletu - horyzont faluje przed nami, a kiedy zjeżdżamy z głównej drogi, robi się nagle pusto i ogarnia nas nieodłączne tu uczucie wielkiej wolności. Postanowiliśmy zatrzymać się w Chinchon., gdzie robi się najlepszy w całej Hiszpanii anis. Pośrodku wsi znajduje się duży rynek, Plaza Mayor, najbardziej hiszpański ze wszystkich wynalazków, serce i centrum każdej kastylijskiej miejscowości od Madrytu po najbardziej zapadłą dziurę. Ale jest w tym placu coś przedziwnego. Nie jest kwadratowy, lecz eliptyczny: przypomina arenę lub teatr. Podłoże jest z piasku, domy wokół mają tarasy mogące służyć za loże, z których teraz korzystają resauracje. Jedzenie jest tu jeszcze proste: wielkie garnki zupy z czosnkiem, chlebem i jajkiem (sopa de ajo), pieczeń jagnięca i wieprzowa, chłopskie dania takie jak duelos y quebrantes, jajka z dużym wałkiem czerwonej kiełbasy, sałatka z pomidorów i cebuli, litrowe dzbanki ciężkiego czerwonego wina. Z tarasu mam królewski widok na występ jedynego aktora, wiejskiego policjanta, który z dołu pilnuje nas wszystkich. Słyszę plusk fontanny, głosy ptaków, bicie zegara na wiejskim kościele, co kwadrans dającego znać, że znowu przepadł kawałek czasu. Z różnych bocznych uliczek, jak w dziwnej sztuce, wciąż na nowo wyłania się inny starzec, któremu bardzo dużo czasu zajmuje przejście o lasce na drugą stronę piaszczystego placu, na który kilka razy do roku wypuszcza się byki. Ktoś zamiata przed ratuszem, jaskółki latają nisko nad ziemią. Od czasu do czasu przebija się słońce, w piekarni (fabrica de pan) piękna pani Vidal udziela mi lekcji o nazwach ciasteczek i bułek, i właściwie chciałbym sobie dalej siedzieć na tym placu, w zamkniętym kole galerias, z torebką pełną mantecados de anis..."(Nooteboom)

 

 

Dla mnie nic dodać nic ująć. Najpiękniejszy opis miejsca, jaki można sobie wyobraziź (kto w Chinchon był ten wie). Ja byłam. To dla mnie niezapomniane miejsce, najpiękniejsze z dotąd odwiedzonych. Czułam się tam zupełnie inaczej niż dotychczas, niż w innych miastach, miejscowościach czy wsiach. Malutka wioska osadzona na wzgórzu. Cicha i spokojna, rzadko odwiedzana przez turystów. Będąc tam czułam się, jakbym przeniosła się kilka stuleci wstecz. Czas tam się zatrzymał. Wyobrażam sobie, że człowiekowi spędzającemu czas w Chinchon nie jest do niczego potrzebny zegarek odmierzający czas, gdyż jest tak sennie, tak uroczo i tak niesamowicie przyjemnie, że czas jest zupełnie nieważny. Pobyt w Chinchon to jeden z takich momentów w moim życiu, które chce zapamiętać jak najdokładniej i na jak nadłużej, a który uwieczniony aparatem nie jest tym samym, co rzeczywistość. Aby poczuć klimat miejsca trzeba tam po prostu być. Do tego niesamowite jest to, że Chinchon jest w tak niewielkiej odległości od największego z hiszpańskich miast, Madrytu. A obie miejscowości, jak dla mnie nie mają ze sobą kompletnie nic wspólnego!

Nigdzie wcześniej i później nie czułam się tak, jak tam... Nieziemsko...

Chinchon

Przed najlepszą knajpą w Chinchon. Żałuję tylko, że na zdjęciu jest ten samochód, który przypomina mi, że hiszpańskie dziewczynki należą do współczesności, a nie wybiegły z minionych lat czy może nawet stuleci...

 

Chinchon

 

Chinchon

 

 

Chinchon

Chinchon

Balkon jednego z domów

Chinchon

Święty Józef czuwa nad Chinchon

 

Chinchon

 

Chinchon

A tam! Zamieszczam jedno ze mną :)

Chinchon

 

Ciekawostka: Jadąc do Chinchon wraz z moim towarzyszem doznaliśmy strasznego odkrycia, które było dla nas szokiem! Hiszpania to kraj bocianów! Przejeżdżając przez wioski zauważyliśmy, że na każdym dachu, na każdym słupie jest bocianie gniazdo! Szokiem było to dla nas, gdyż bylismy wcześniej święcie przekonani, że krajem bocianów jest tylko i wyłącznie Polska! Wiedzieliśmy, że w innych krajach ptaki te występują, ale nie sądziliśmy, że w takiej ilości, co w naszym kraju. A tu okazuje się, że nie dość, że występują to jeszcze BA! w większej niż w Polsce ilości!)

wtorek, 29 lipca 2008
Polecam...

Polecam  korespondencję Miłosza z Giedrycem oraz Herberta Szymborskiej

Poza tym w Saragossie warta zwrócenia uwagi wystawa Expo poświęcona Wodzie i Zrównoważonemy Rozwojowi

Polski pawilon - również godny polecenia

I co mnie cieszy dziś najbardziej to tekst w Życiu Warszawy

22:31, kemotalamot , polecarnia
Link Dodaj komentarz »
3x film

numer 1 to "Belle epoque"

Rok 1931. Młody hiszpański żołnierz Fernando dezerteruje z armii i chroni się na farmie Manolo, ojca czterech pięknych córek Rocii, Violetya, Clari i Luz. Kiedy córki odwiedzają ojca ulęgają urokowi młodego Fernando. On sam oczarowany jest każdą z nich. Problemy zaczynają się wtedy, gdy musi podjąć decyzję, którą z nich obdarzyć swoim uczuciem. Każda z nich reprezentuje inny typ kobiecej seksualności (najmłodsza przedstawiona jest jako najbrzydsza, reprezentuje raczej naiwność niż pociągającą mężczyzn kobiecość). Gdy Fernando spotyka każdą z trzech starszych sióstr osobno zakochuje się w nich, dochodzi do zbliżenia między nimi. Niestety młody żołnierz łamie serce każdej z sióstr odmawiając zamążpójścia i podbijając serce kolejnej dziewczynie. Najmłodsza, Luz staje się zazdrosna i zła, gdyż Fernando nie zwraca na nią najmniejszej uwagi.

Jest sielsko i anielsko.Jest przaśnie. Są piękne kobiety i ich cudowne stroje. Są zabawne dialogi i powodujące pojawienie się uśmiechu na ustach sytuacje. Trochę erotyzmu, trochę tragizmu. A wszystko to podane w idealnych proporacjach.

Aaa, jest też moja ulubiona Penelope Cruz, co jest kolejnym atutem filmu.

Belle epoque

numer 2 to "Nieświadomi"

Do hiszpańskiej Katalonii A.D. 1913 pewne wieści ze świata, choć z oporami, zaczęły się jednak przedostawać. Że potęgi militarne Europy intensywnie się zbroją i że pewna pani wynalazła wygodne biustonosze. Że doktor Freud eksperymentuje z psychoanalizą i że pewien obrotny Amerykanin wynalazł krzyżówki. Katalońska socjeta, trochę sfrustrowana swoim prowincjonalizmem, chce doganiać świat. Spojrzenie wiedeńskiego doktora na przemilczane sprawy seksu wydaje się dobrym pomostem dla wprowadzenia na półwysep iberyjski światowych tendencji i obyczajów.

Nieświadomi

Joaquín Oristrell w "Nieświadomych" stara się z pobłażliwą ironią pokazać ten proces uświadamiania społeczności katalońskiej, unowocześniania pojęć mocno jeszcze zastygłych w kanonach dziedziczonych po feudalizmie. Sprawy płci dobrze się nadawały do zrewidowania zastarzałych dogmatów. Szczególnie wiele do zyskania miała piękniejsza połowa ludzkości, poddana dotąd wszechwładnemu dyktatowi "macho".

Gorąco polecam film. Określiłabym go dwoma wyrażeniami: secesyjna komedia (dużo Barcelony tamtych lat nie zobaczymy, ale za to secesyjne meble, budynki, klimat) oraz rewolucja seksualna (oczywiście na miarę owych czasów). Wszystko podane z wielkim smakiem i w odpowiednich proporcjach.

Oglądając film można nacieszyć oczy wspomnianą już przeze mnie secesją, jej dziwnym kolorytem, a także spobem życia mieszczańska drugiej połowy, a właściwie końca XIX wieku. Secesja to niezwykle barwny styl, dekoracyjny i ozdobny, zawierający falistość linii, asymetryczne układy roślinne. Uważana była za styl nowobogackich i często była potępiana, zwłaszcz po wojnach światowych. Sztuka użytkowa, wnętrzarska, meble, stroje, przedmioty codziennego użytku - wszystko to w scenografii "Nieświadomych" nabiera istotnego znaczenia.. Poszczególne rozdziały "Nieświadomych", rozpoczynane są specyficznym liternictwem z epoki, rozpoczynają się w secesyjnych ramach. Nadaje to akcji pewien formalny wdzięk, odsyłający do sposobu bycia tamtej epoki. Także styl aktorstwa myślę, że jest powiązany ze stylem aktorów filmowych lat tysiąc dziewięćset dziesiątych.

Nieświadomi
 

Ewolucja obyczajów - w której Hiszpania nie była oczywiście prekursorem - przyniosła kobietom wiele nowych satysfakcji w spełnianiu ich życzeń i pożądań. Choćby zadufanym "macho" wydały się przesadne lub nieprzyzwoite. Jak ów jeszcze jeden wynalazek epoki, obok psychoanalizy, biustonoszy i krzyżówek, którym "Nieświadomi" się kończą. Ten wynalazek, to zdobywające Europę argentyńskie tango, tańczone przez Salvadora i Almę. Jak mówiła anegdota z tamtych lat: "Dlaczego tango jest tańcem nieprzyzwoitym? Bo kończy się na go".

numer 3 to "Milou w maju"

Jakiś czas temu o tym filmie na swoim blogu pisała Chiara, a ja zachęcona jej recenzją również po niego sięgnęłam. I nie rozczarowałam się.

Dwa poptrzednie filmy są produkcji hiszpańskiej i tam właśnie się rozgrywają, natomiast "Milou w maju" jest filmem francuskim.

Do małej francuskiej mieściny zjeżdża się na pogrzeb starej pani Vieuzac jej należąca do wielkiej burżuazji rodzina. Ponieważ grabarze strajkują, nieboszczka nie może zostać pochowana.

Członkowie rodziny przy łożu śmierci kłócą się więc o spadek, zabawiają się w ogrodzie i oddają innym przyjemnościom życia - wysłuchując w międzyczasie najnowszych wiadomości o rozwoju wydarzeń w Paryżu, a dzieje się wiele, bo jest rok '68 i paryscy studenci rozpętują rewolucję. Pogłoski o rozruchach przeradzają się w końcu w obawę, że nadchodzi groźna "lewica". "Milou w maju" to pełna melancholii komedia na temat francuskiego społeczeństwa i tych niezapomnianych dni, zakończonej ostatecznie niepowodzeniem, rewolucji.

Luis Malle (reżyser filmu) doprowadził w 1968 roku do zerwania festiwalu w Cannes, na znak protestu przeciwko stanowisku rządu wobec paryskich rozruchów.

Kolejny film, który będę zachwalała. Ale uwaga! Przygotowując się do jego oglądania nie można popełnić mojego błędu! Wszystkim przymierzającym się do filmu dam dobrą radę i pewien przepis, jak film należy oglądać:

Składniki

1 płyta dvd "Milou w maju" i oczywiście niezbędny do tego sprzęt rtv

1 butelka dobrego, francuskiego wina (czy czerwone, czy białe, słodkie czy wytrawne - według uznania)

kilka plasterków koziego sera

niesłone krakersy

pomidory

wiśnie

Sposób przyrządrzenia, czy może raczej spożycia

Oglądając film nabiera się ochoty na spożywane przez aktorów potrawy, więc bez nich do filmu nie należy zasiadać. Jeżeli nie masz zamiaru obejrzeć całego filmu od razu, bez dłuższych przerw - nie zaczynaj nawet go oglądać. Film jest nieśpieszny, ale pochłania się go tak, jak ulubioną potrawę. Powoli i delikatnie, nie chcemy, aby przyjemny smak kiedykolwiek się skończył. Lub też, gdy się skończy mamy ochotę wziąć koc, wyjść na dwór i urządzić sobie smakowity piknik wśród ulubionych osób  ( w filmie był taki piknik, ale nie od razu i nie trwał tak naprawdę długo). Film nie dla wszystkich! Tych, którzy lubią kino akcji i sensacji może znudzić! Mnie nie nudził ani przez chwilę! Chcę więcej takich filmów, jak "Milou w maju" czy "Belle epoque"!

I to na razie tyle obejrzanych ostatnio filmów. Na półce czekają kolejne.



 

 

 

poniedziałek, 28 lipca 2008

Wiem, że czasem im mniej tym lepiej. Dla mnie nie dziś. Dziś nie mogę siępowstrzymać.

Arachne

"Arachne była córką kupca farb w jednym z miast jońskich. Studiowała na wydziale tkactwa w Boskiej Akademii Sztuk Pięknych w Atenach, gdzie otrzymała dyplom summa cum laude wraz z przepowiednią zawrotnej kariery. Kto mógł przypuszczać, że przepowiednie te ziszczą się w sposób tak katastrofalny. Stan rzeczy – ulotne przędziwo.
Jednak jeszcze więcej w nierozważnej głowie Arachne. Sławę rozniecił ojciec tkaczki w dobrze zrozumiałym celu reklamy, tak że oboje kroczyli razem przez skrawek ziemi jońskiej wydartej barbarzyńcom, idąc jakby przez czas w chmurze bieli niebieskiej, ochry z Synopy *, błękitu z Sorrento** i zieleni Tintoretta***, co prawda jeszcze niezrealizowanej, ale już przeczutej.
Sława nieposkromiona i nazbyt głośna sięgała uszu patronki sztuk Ateny, która zażądała konkursu. Pod zmienioną postacią zjawiła się w pracowni Arachne. Obie miały tkać zasłonę zatytułowaną banalnie, ale, jak się okazało, podstępnie. Arachne nie przeczuwała podstępu i zaprezentowała smaczny kawałek przedstawiający erotyczne życie Bogów. Jej znajomość figur erotycznych i innych szczegółów, w jakich przedstawieni byli Bogowie, była zaiste bogata i niepokojąco śmiała.
Atena wrażliwa na osobliwy związek sztuki z prawdą nie chciała jednak, aby sztuka kłóciła się z obyczajnością, odrzuciła te zuchwałe sceny gwałtownie, poszarpała tkaninę Arachne i na niej miała się powiesić śmiała artystka. Według innej wersji Atena przemieniła Arachne w pająka.
Diego Velazquez da Silva był artystą, który w niezrównany sposób godził swoje życie na fazy sprzeczne sztuki i życia dworskiego, wierności i zdrady, żaru i chłodu. W wielkim płótnie „Las Hilanderas” widzimy wnętrze królewskiego warsztatu świętej Elżbiety, gdzie młode dziewczęta przędą nici. W głębi scena, która być może przedstawia sąd Ateny nad tkaniną Arachne. Nie przedstawia, ale oddala w dziwne odosobnienie.
I tu błąka się tajemnica owego niezwykłego sądu – abstrakcja, śmierć, geometria, odsunięcie od wszelakich, różnorodnych form życia."
(Herbert)

* Synopa

** Sorrento

*** Tintoretto

Las Hilanderas

Herbert

Nie o Hiszpanii, ale czuję się w obowiązku o tym wspomnieć. Dziś 10 rocznica śmierci mistrza, Zbigniewa Herberta.

Do Marka Aurelego

Dobranoc Marku lampę zgaś
i zamknij książkę Już nad głową
wznosi się srebrne larum gwiazd
to niebo mówi obcą mową
to barbarzyński okrzyk trwogi
którego nie zna twa łacina
to lęk odwieczny ciemny lęk
o kruchy ludzki ląd zaczyna

bić I zwycięży Słyszysz szum
to przypływ Zburzy twe litery
żywiołów niewstrzymany nurt
aż runą świata ściany cztery
cóż nam — na wietrze drżeć
i znów w popiołu chuchać mącić eter
gryźć palce szukać próżnych słów
i wlec za sobą cień poległych

więc lepiej Marku spokój zdejm
i ponad ciemność podaj rękę
niech drży gdy bije w zmysłów pięć
jak w wątłą lirę ślepy wszechświat
zdradzi nas wszechświat astronomia
rachunek gwiazd i mądrość traw
i twoja wielkość zbyt ogromna
i mój bezradny Marku płacz

 

 

15:39, kemotalamot , librería
Link Dodaj komentarz »
Literatura katalońska

Odpowiadając na pytania z wywiadu Chihiro pisałam, że bardzo mało w Polsce jest publikacji katalońskich pisarzy. Znalazłam ciekawy artykuł o katalońskiej literaturze właśnie. Zachęcam do lektury go i żałowania, że na co dzień nie możemy sięgać po książki pochądzące z tego hiszpańskiego regionu.

Artykuł znajdziecie tu

11:55, kemotalamot , librería
Link Komentarze (1) »
Salvador jeszcze raz

Odpowiadając na pytanie, a właściwie stwierdzenie Chiary: nie dał mi spokoju obraz "Person at the window", poszukałam więcej informacji na jego temat i..... znalazłam kolejny Jego obraz, który niezwykle mi się podoba.

 Muchacha'25

Ponownie Dali przedstawił swoją siostrę Ane Marie i ponownie ukazał jej plecy (co było ulubionym motywem Dalego malującego kobiety). Tym razem dziewczyna siedzi, jest bardziej zrelaksowana, nie widać jednak jej twarzy. Ramię jest głównym elementem obrazu. Dali użył tych samych barw do namalowania skóry i sukienki Any Maria oraz ścian i budynków.

 I jeszcze jeden :)

Woman at the window

Woman

 Ten obraz najprowdopodobiej związany jest z obrazem "The Lacemaker", dzieła siedemnastowiecznego holenderskiego malarza Jana Vermeers'a:

vermeer

11:38, kemotalamot , pintura
Link Dodaj komentarz »

Chihiro wpadła na genialny pomysł przeprowadzenia wywiadu samej z sobą dotyczącego książek wakacyjnych, podróżniczych, osadzonych w innych krajach i kulturach. Ja także sięgam do Jej pomysłu i zamieszczam relację z przeprowadzonego przeze mnie ze mną wywiadu ;)

1. Czy zdarza ci się wybierać książki ze względu na miejsce akcji?

Zdarza i to bardzo często. Lubię wybierać się w czytelnicze podróże w miejsca, które chciałabym faktycznie zwiedzić, zobaczyć i poznać.

2. Książki o których krajach czytasz najchętniej?

Jak chyba nietrudno się domyśleć namiętnie poszukuję książek o Hiszpanii oraz takich, których akcja w tym kraju  rozgrywa się. Chciałabym wiedzieć o tym kraju jak najwięcej, dlatego w księgarni czy w bibliotece swoje pierwsze kroki kieruję w stronę książek hiszpańskich twórców. Niestety w Polsce dużo takich książek nie ukazuje się (zresztą podobnie jest z hiszpańskimi filmami, które właściwie można zobaczyć jedynie podczas Festiwalu Filmów Hiszpańskich). Oczywiście, nie czytam jedynie książek związanych z Półwyspem Iberyjskim. Zawsze z miłą chęcią i entuzjazmem sięgam po książki rozgrywające się w innych krajach śródziemnomorskich, a ostatnio ciągnie mnie do Afryki ;)

3. Czy dzięki książkom chciałbyś/chciałabyś odwiedzić jakieś konkretne miejsca? Jakie?

Marzy mi się wyjechać do Francji, do Finistere i zobaczyć ogródek Bodil Malmsten. Chciałabym podążąć śladami bohaterów "Cienia wiatru" (co niedługo się spełni). Pragnę ujrzeć gaje oliwne oraz zwiedzić malutkie miejscowości liguryjskie, dzięki książce "Extra virgin", dotrzeć do Sieny prowadzona przez Marka Zagańczyka i jego książkę "Drogi do Sieny". Ponadto od jakiegoś czasu posiadam spacerownik po Warszawie i marzy mi się przemierzać moje miasto według tej właśnie książki.

4.  Czy są miejsca / kraje, o których lubisz czytać, ale do których nie miałbyś/miałabyś ochoty się wybrać? Jakie?

W tej chwili nie przychodzą mi do głowy takie miejsca. Zazwyczaj wybieram książki związane z krajem, który chcę zobaczyć. Poza tym chciałabym zwiedzić cały kraj, choć pewnie podobnie, jak Chihiro w pewne miejsca, które wolałabym ominąć .

5. W jaki sposób dobierasz książki do podróży?

Odpowiedź, którą udzieliła na to pytanie Chihiro jest właściwie w pełni moją odpowiedzią: "Staram się przed podróżą czytać książki o kraju, do którego się wybieram, albo/i książki pisarzy z danego kraju. Nie dla mnie podróże 'last minute' - ja się muszę do podróży przygotować. Czyli też cieszyć się na kilka tygodni/miesięcy naprzód, że pojadę właśnie tam, a nie gdzie zadecyduję w ostatniej chwili." Już teraz, wiedząc od pewnego czasu, że udam się do Katalonii bardzo przygotowuję się do podróży. Na mojej książkowej półce ułożony jest stosik książek o Hiszpanii bądź hiszpańskich pisarzy. Za chwilę idę do biblioteki zaopatrzyć się w kolejne, tym razem poczytam o Salvadorze Dali. Podczas zbliżającej się podróży będę w miejscach związanych z malarzem, dlatego chcę coś o nim wiedzieć, umieć choć trochę interpretować jego obrazy. Jeśli chodzi o książki do podróży to zawsze zabieram ze sobą ich kilka, tak się składa, że najczęściej są to kryminały. Niestety w czasie pobytu w wybranym przeze mnie miejscu zazwyczaj okazuje się, że mam czas jedynie na czytanie w czasie podróży, a już na miejscu starcza mi go jedynie na zapoznawanie się z przewodnikami (których mam zawsze kilka - nie chcę niczego pominąć, chce zabaczyć jak najwięcej, chłonąć atmosferę miejsca jak najlepiej się da, aż do utrawty tchu :)).

6. Czy książki w jakikolwiek sposób zmieniły twoje postrzeganie na temat danego kraju? 

W tej chwili nie jestem w stanie w pełni odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje mi się, że nie, ale na pewno wzbogaciły wiedzę na temat kraju i zazwyczaj przyczyniły się do jeszczej większej fascynacji innymi kulturami.

7. W jaki sposób czytanie o innych krajach i kulturach zmieniło twoje postrzeganie świata?

Dostrzegłam, jak bardzo świat jest zróżnicowany. Ludzie w każdym kraju różnią się od siebie, postrzegają w inny sposób rzeczywistość. Zawsze czytając czy oglądając o innych kulturach zastanawiam się, jak to byłoby urodzić się gdzieś indziej, zmagać się z innymi problemami. Zaczynam wtedy rozumieć, że całe życie człowieka zależy od miejsca urodzenia, od kontekstu kulturowego, w którym przyszło im żyć. Człowiek jest często wolny w swoich wyborach, decyzjach, ale nie wszystko może zmienić, gdyż jest ukształtowany przez kulturę, w której jest osadzony ( a ona tworzy sposób jego myślenia, schematy i stereotypy, rozumienie i odbieranie zjawisk w świecie rzeczywistym). Odbiegając od pytania zawsze chciałam studiować antropologię kultury, a książki o innych krajach, sposobach postrzegania rzeczywistości o świecie przez ludzi umacniają pragnienia poznawania praw rządzących kulturą.

8. Czy są kraje, o których chciałbyś/chciałabyś dowiedzieć się więcej z książek?

Najchętniej dowiedziałabym się więcej o krajach afrykańskich (muszę się zmobilizować i zacząć czytać o nich książki), ale także marzy mi się znalezienie interesującej książki o życiu Eskimosów oraz Indian żyjących w Ameryce Południowej. Jednak oczywiście nadal chciałabym czytać o krajach europejskich, w tym przede wszystkim o Hiszpanii. Ubolewam, że tak mało pisarzy katalońskich tłumaczonych jest na polski. 

9. A podróżowanie w czasie? Czy jakaś epoka interesuje Cię bardziej niż inne?

Ostatnio przyszła mi do głowy chęć czytania o dworach angielskich i francuskich. Życie królów tych krajach było dla mnie niezwykłe i w pewien sposób fascynujące, dlatego chcę wiedzieć o nich więcej, a na razie wiem mało. Poza tym chciałabym czytać o Warszawie, szczególnie dziewiętnastowiecznej. Niebawem na pewno ponownie sięgnę po Lalkę Prusa, ale na razie inne tego typu powieści nie przychodzą mi do głowy. W planach mam także powrót do starożytności i czytanie mitów greckich, a także również kolejne sięgnięcie po wielkie dzieła Homera - niedoścignionego twórcy, artysty wielu wielkich współczesnych :)

11:21, kemotalamot , librería
Link Komentarze (6) »
Sprostowanie

Dokonałam ogromnego przekłamania. W sobotę napisałam, że kobietą na obrazie jest żona Dalego. Coś gdzieś źle przeczytam i oszukałam. Dziś poszperałam więcej i odkryłam prawdę ;)

Oto jeden z wyszukanych przeze mnie opisów obrazu:

Krajobraz, zamyślenie, osoba. Osobą na obrazie jest Ana Maria, siostra Dalego. Krajobraz za oknem to płaża w Cadaques, gdzie Dali zatrzymył się latem. Garcia Lorca (o nim przy innej okazji) zatrzymał wspaniałe wspomnienia związane z widokiem z tego okna. Opisywał pobyt w Cadaques jak cudowny, najpiękniejszy sen. Salvador i Ana Maria byli niezwykle blisko siebie, zwłaszcza pośmierci matki. Ana Maria była jedyną kobietą - modelką Dalego aż do momentu zastąpienia jej przez Galę w 1929 r. Po tym, jak Ana Maria opisała brata w sposób, który mu się nie spodobał namalował on inną wersję tego obrazu, zatytułowaną “Young Virgin Buggered By Her Own Chastity" (1954)

Young Virgin Buggered By Her Own Chastity

 

00:23, kemotalamot , pintura
Link Komentarze (1) »
sobota, 26 lipca 2008
Gala Dali

Przed chwilą gdzieś wyczytałam,że kobieta na obrazie Person at the window to Gala Dali, żona mistrza.

Tu więcej o Gali Dali.

14:46, kemotalamot , pintura
Link Komentarze (1) »
Gdy maluję - szemrze ocean. Inni malarze pluskają się w wodzie fryzjerskiej. (Dali)

"Jedyna różnica między mną a wariatem to fakt, że nie jestem wariatem"(Dali)

 

Dziś poszukuję informacji o Salvadorze Dali. Choć jego obrazy nie urzekają mnie szczególnie, nie są dla mnie piękne i nie zachwycam się nimi to w pewien sposób fascynują mnie one oraz osoba samego malarza. Ciekawi mnie, co siedziało w jego głowie malując, co myślał i miał na myśli tworząc swoje prace.

Dali urodził się w Katalonii, w miejscowości Figueres (mam zamiar przy okazji pobytu w Barcelonie udać się tam). Obecnie w miejscowości znajduje się muzeum Dalego. Stworzył go sam malarz, umieścił w budynku teatru. twierdził, że jego życie było teatrem, dlatego takie a nie inne miejsce owego muzeum. Z opisu jest naprawdę niesamowite i niezwykłe, jak sam malarz.

Jest jeden obraz Dalego, który bardzo lubię. Jest dla mnie tajemniczy w pewien sposób i fascynujący. Zastanawiam się zawsze o czym myśli przedstawiona na nim dziewczyna. Macie jakieś propozycje o czym może myśleć? Dlaczego malarz stworzył ten obraz? 

Person at the window

 

14:35, kemotalamot , pintura
Link Komentarze (2) »
Madeinusa

Dziś o filmie. Film nie jest o Hiszapanii, nie rozgrywa się w Hiszpanii. Jest natomiast hiszpańskiej produkcji, a jego akcja rozgrywa się w Peru. Jak dla mnie niezwykle ciekawy film. Opowiada o tradycjach, obrzędach i wierzeniach związanych z Wielkanocą pewnej biednej, zabitej deskami peruwiańskiej wioski Mananaycuna. Mieszka w niej dla nas dość prymitywny lud Indian. Nie znają oni cywilizacji, nie znają najprostszych urządzeń techniki, bez których my właściwie nie wyobrażamy sobie życia. Są ubodzy, ale zarazem samowystarczalni. Jedzą proste posiłki, które dla nas byłyby zapewne okropieństwem. Ale do rzeczy. Dla owych Indian święta Wielkanocne są najważniejszym okresem w roku. Dzień przed nimi spośród młodych mieszkanek wioski wybierana jest ta najpiękniejsza, która na czas świąt stanie się Matką Boską. Wszystkie dziewczęta przywdziewaja strojne ubrania, na głowe zakładają piękne korony. Najcudowniejsza będzie niesiona w lektyce w świątecznej procesji, a gdy nastąpi dzień śmierci Jezusa doklejone będą jej sztuczne rzęsy upamiętniające cierpenia Matki Boskiej w chwili śmierci syna. Indianie żyjący w owej wiosce wierzą, że od momentu śmierci Jezusa do Jego zmartwychwstania Bóg nie wie, gdzie jest. Jest to dla nich czas bez Boga, w związku z tym mogą oni robić, co chcą. W tym świętym czasie nie ma grzechu. Jest to dla tych peruwiańczyków czas ciągłej zabawy, pijaństwa i rozpusty.

W filmie jest oczywiście więcej wątków, jednak chciałam wspomnieć o tym, co mnie najbardziej zaciekawiło i wydało się interesujące. "Madeinuse" uważam za niezwykle fascynujący film. Zawsze z zaskoczeniem oglądam filmy pokazujące zupełnie odmienną od znanej mi kulturę, tradycje, życie ludzi. Dla mnie w pewien sposób niesamowite i niezrozumiałe jest to, jak silne potrafią być ludzkie wierzenia, co zostało ukazane w tym fimie. Nawet przebywający w wiosce gringo nie jest w stanie tytułowej bohaterki przekonać, że grzech jest zawsze grzechem. Świetny film. Polecam zdając sobie sprawę, że nie wszystkim może przypaść do gustu, niektórych może znudzić bądź w ogóle nie zainteresować. Spodoba się poszukującym wiedzy o świecie, nie tylko tym najbliższym.

Madeinusa

Procesja upamiętniająca śmierć Jezusa.

Madeinusa

Madeinusa jako Matka Boska

Madeinusa

Główny plac wioski. Usypany dywan z płatków kwiatów, którym przeszła Wielkanocna procesja. Po środku siedzi mężczyzna, który pełnił rolę zegara. Odmierzał czas i co minutę zmieniał plakietkę pokazując nową godzinę. Było to dla mnie niezwykłe, nie wyobrażam sobie mieć tak statycznego zajęcia oraz tak wiele cierpliwości.

Madeinusa

Madeinusa jako Matka Boska i jej sztuczne łzy.

piątek, 25 lipca 2008
Teruel i sjesta

"Można go nienawidzić albo kochać, i myślę, że równie absurdalna i chaotyczna cecha mojego charakteru spowodowała, że wybrałem to drugie. I dlatego stoję tu o niewłąsciwej porze dnia i roku, przeklinając, ponieważ drzwi katedry jeszcze przez co najmniej kilka godzin pozostaną zamknięte. Hiszpańskie godziny otwarcia są dobrodziejstwem dla Hiszpanów, lecz zmorą dla podróżników. Jeśli przypuszczasz, że między Saragossą a Albarracin mógłbyś odwiedzić  Tartuel, zostaniesz ukarany: wszystko, co jest do zobaczenia, zostaje między dwunastą a czwartą albo miedzy pierwszą a piątą bezlitośnie zamknięte, i jedyne, co możesz zrobić, to wałęsać się w upale albo zjeść o wiele za ciężki hiszpański posiłek, po którym ma się już tylko ochotę, by podobnie jak inni poszukać łóżka i poczekać, aż minie najgorszy skwar, a kościoły i muzea znów zostaną otwarte. Ale dla przejezdnych podróżnych nie ma łóżek, więc kręcę się trochę pod mrocznymi arkadami, gdzie drzemią starsi mężczyźni. Na wysokiej kolumnie dostrzegam śmiesznie małego byczka i czytam, że byk oraz gwiazda są symbolami Teruel od 1171 roku, kiedy to Alfons II el Casto (niewinny, skromny, czysty) wyrawał miasto z rąk Maurów. Zaglądam do środka "Casa Juderias", sklepu pełnego broni i żelastwa. Cisza, patia z palmami, chłód i pelargonie, sklepiki z szynką albo surrealistycznymi ciastami, stare kobiety w czerni, zegar ciągnący w stronę południa, hiszpańska prowincją. Reszta świata jest daleko stąd" (Nooteboom)

 

Marzy mi się taka hiszpańska prowincja, cisza i spokój. Nic nierobienie. Poczuć się tak, jakby czas się zatrzymał w miejscu. Jakby nic poza tą miejscowością nie istniało. Słyszeć tylko przyjemny śpiew ptaków, trzepot skrzydeł motyli, natarczywe bzyczenie muchy. Pić kawę osłaniąjąc się od słońca w chlodzie filarów, może jakiejś bramy. Czytać gazetę. Izolować się od tego, co w niej napisane. Przyglądać się Hiszpance, jak rozwiesza w oknie pranie. Słuchać wesołej rozmowy o niczym przechodzących obok mnie Hiszpanów.Patrzeć w niebo na przesuwające się spokojnie chmury. Rozpływać się w dolce far niente, jak powiedzieliby zapewne włosi. Cud, miód. Ciekawe, czy kiedyś będzie mi to dane.

 Teruel

Katedra w Teruel, o której mowa w powyższym fragmencie

El Torico

El Torico - symbol Teruel

Teruel w Wikipedii

Alfons II Aragoński w Wikipedii

 

Teruel

 

 
1 , 2