;
Blog > Komentarze do wpisu
Brenna i okolice

                              zima 

Wyjazd był bardzo krótki, ale niezwykle odświeżający. Czułam mroźne, czyste, pięknie pachnące powietrze w płucach, starałam się je wdychać jak najmocniej, najzachłanniej, najwięcej. Chciałam uzupełnić jego zapasy na kolejne dni. Powietrze w górach pachnie czystym śniegiem, drzewem palonym w domowych kominkach, grzanym winem, gorącą herbatą i żurkiem. Powietrze w górach jest lekkie i oczyszczające.

Cieszyłam wzrok pięknymi widokami. Wszędzie było śnieżnie biało, przejrzyście i ślicznie. Czułam się  trochę jak królewna w najpiękniejszej krainie śniegu.

                        brenna

                           W Ustroniu oprócz spacerowania odwiedziłam świetny second hand ;)

 

 

Kiedyś nienawidziłam zimy. W tym roku ją pokochałam. Nadal nie znoszę zimy na przystankach autobusowych, a także gdy zapomnę zabrać rękawiczek z domu lub gdy mam przemoczone buty. Nadal jestem ciepłolubna, lecz coś się we mnie zmienia w postrzeganiu i przeżywaniu tej srogiej pory roku.

                           cieszyn

                                                                           Spodobała mi się mała, cieszyńska Starówka.                                                  beskid    

                                

 Podczas wyjazdu dowiedziałam się, a raczej potwierdziłam , że jestem czasem wielką panikarą, że boję się wielu rzeczy. I jest we mnie wiele sprzeczności. Na wiele zdarzeń macham lekceważąco ręką, gdyż uważam, że drobiazgami nie należy się przejmować, a zarazem w niektórych błahych sytuacjach moje emocje wybuchają ze zdwojoną siłą.

Podczas wyjazdu uzależniłam się od żurku. Stale mam na niego ochotę i mogłabym go jeść codziennie.

Poza tym uznałam, że chciałabym mieć w moim mieszkaniu podgrzewaną podłogę w łazience.

Chciałabym nauczyć się jeździć na snowboardzie, grać w więcej gier planszowych i czytać więcej książek (to ostatnie bardzo zaniedbuję

                         

 

                         

 

Uwielbiam odkrywać mój kraj. Są w nim naprawdę cudowne miasta i miasteczka, często zapomniane. Cieszyn i Skoczów to dwa miasta w Beskidzie Sląskim, które są niezwykle urokliwe. Uśpione, spokojne, pełne cudownych detali. Wiele mogłabym im zarzucić, do najróżniejszych elementów odnieść się negatywnie, ale staram się widzieć to, co dobre. A jaka to przyjemność, gdy odkryje się coś pięknego i niezwykłego, często nieoczywistego. Zdecydowanie większa niż obserowanie tego, co na pierwszy rzut oka jest cudne, a czasem wręcz idealne. Poza tym w górach spotkałam wiele cudownych ludzi - sympatycznego Pana Kapustkę, panią z second handu, która chwaliła wybrane przez mnie ubrania, pomocną sprzedawczynię miodów i cudowne sprzedawczynie z cukierni. Już nie mogę się doczekać kolejnej takiej wyprawy.. Na jednym ze zdjęć jest ciasto. To Balbina.  Jestem estetką, dlatego w niej zakochałam się od pierwszego wejrzenia i nie mogłam się oprzeć, aby nie kupić  w jednej z ustrońskich cukierni.  Zjadłam ją już w domu, w Warszawie. Posmarowaną miodem malinowym, także zakupionym w Ustroniu. Była pyszna i czułam w niej śnieg z krystalicznie cudownych i świeżych polskich gór.

 

                         

 

                         

 

Obejrzałam wreszcie „Złe wychowanie” Almodovara. I zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

                                              

 "Złe wychowanie" przyprawia o zawrót głowy swą scenariuszową i montażową precyzją, przypominał mi układankę, w której najróżniejsze klocki, często z pozoru należące do zupełnie innego kompletu, dają w efekcie, jeden czytelny znaczeniowo i głęboko poruszający obraz. W trakcie oglądania nie tylko nie wolno przerwać ani rozmawiać z towarzyszącymi osobami, ale trzeba maksymalnie skupić uwagę na ekranie i opowiadanej historii. Reżyser zmienia bowiem swobodnie struktury czasowe, część zdarzeń rozgrywa się w rzeczywistości, część jest wspomnieniem, wyobrażeniem lub kreacją artystyczną, część może zmyśleniem lub zwykłym kłamstwem.  

Hmm, mam problem z krótkim opisaniem fabuły filmu. Czy mam to czynić chronologicznie, tzn. od lat sześćdziesiątych, kiedy w klasztornej szkole spotkało się i zakochało w sobie dwóch chłopców, Ignacio i Enrique, i gdy w Ignaciu zakochał się także ich nauczyciel, ksiądz Manolo, wywierając zgubny wpływ na dzieci? Czy zgodnie z akcją filmu, kiedy w latach osiemdziesiątych do Enrique, sławnego już reżysera, przychodzi aktor Angel, dawny Ignacio, ze scenariuszem filmu  opowiadającym o szantażu, jakiego transwestyta Zahara, onże Ignacio, dopuszcza się na księdzu Manolu? Czy może od wyjaśnienia, że Angel to naprawdę Juan, udający swego nieżyjącego już brata Ignacia, kochanek pana Berenguera, dawnego ojca Manolo, który porzucił stan kapłański, i reżysera Enrique, zabójca swego brata i cyniczny karierowicz?  To tylko streszczenie jest tak skomplikowane i nieprawdopodobne, w filmowym opowiadaniu wszystkie wątki logicznie z siebie wynikają, uzupełniają się wzajemnie i nigdy nie tracą sensu, znakomicie prowadzone precyzyjnym montażem i wystudiowanymi kreacjami aktorów.

  Można też prbować opowiedzieć, a może zrozumieć "Złe wychowanie", przedstawiając osobne historie czterech jego bohaterów: Ignacia, Enrique, Juana-Angela i księdza Manola-pana Berenguera. Bo to film wyłącznie o mężczyznach, którzy kochają się, pożądają, nienawidzą, upokarzają i zabijają. Tylko na moment pojawiają się w nim dwie stare kobiety, obie bardzo typowe dla stylu Almodóvara, nadopiekuńcza matka i groteskowa ciotka. "Złe wychowanie" to film gejowski "tout court", wyrastający z homoseksualnej wyobraźni i zmysłowości jego autora, obcy dla kobiet i heteroseksualistów, ale równocześnie fascynująco odkrywczy, śmiały i komunikatywny. Na pewno także ekshibicjonistyczny. Miałam wrażenie, że oglądając go, przekraczam granicę prywatności artysty i psychicznych barier bohaterów, że z niezwykłą odwagą i bolesną determinacją odsłaniane są przede mną  pierwotne ludzkie instynkty, nagłe zauroczenia, mroczne pragnienia, destrukcyjne namiętności, zgubne ambicje. I oczywiście miłość, namiętna i bezbronna, ciągle narażona na zniszczenie, ale jednak trwała i na zawsze piętnująca ludzi.  
 
 
  

wtorek, 06 stycznia 2009, kemotalamot

Polecane wpisy

  • Okno

    Ja naprawdę lubię takie dni, jak ten którry właśnie przemija ;)

  • rowery i Prenzlauer Berg

    Berlin to miasto rowerów, nie jest ich tam tak wiele jak w Amsterdami, ale jest ich napewne duuuuuużo. To miasto dla mnie pod kolejnym względem;) : W Berlinie

  • Jest i wiosna!

    Mój wiosenny cel: oswoić aparat, aby te zdjęcia były doskonalsze (ja nie wiem dlaczego, ale widzę, że blox zniszczył jakość niektórych z tych nich). I w końcu o

Komentarze
2009/01/06 22:42:23
Bardzo ładne zdjęcia Kemo! :)
Dobrze, że wyjazd się udał. Na pewno naładowałaś akumulatory na jakiś czas.
Pozdrawiam wieczornie,
O.
-
e.milia
2009/01/07 10:28:01
Taki wyjazd w środku zimy może dodać energii. I w ogóle uważam, że śnieg dobry jest tylko w górach, gdzie można zobaczyć i poczuć jego piękno. Nawet marznięcie wtedy nie jest takie straszne, gdyż rekompensują to miłe dla oka widoki, powietrze jest mroźne, ale świeże i świeci słońca. Byle z dala od przymusowego oczekiwania na przystankach i innych wątpliwych przyjemności.
-
matylda_ab
2009/01/07 13:35:34
Ooooo, a ja o zmianie grafiki na Twoim blogu. Tak się czarno zrobiło, ojoj, muszę się przyzwyczaić. A czy to, żeby przeczytać i pooglądać Twoją stronkę, musze przesuwać pasek na dole w poziomie, to tylko u mnie tak? Czy zmieniłaś coś w ustawieniach strony?
-
2009/01/07 17:06:55
jedyny film Almodovara, który kompletnie mnie nie kusi...chyba wolę jego filmy o kobietach. A wyjazd widzę udany. Ja jednak wciąż zimy nie lubię. Góry jak najbardziej, ale latem;)
Za to widzę, że zmiany graficzne. Faktycznie jakoś czarno się zrobiło. Pozdrawiam;)
-
chihiro2
2009/01/07 18:47:50
Przepiekne zdjecia i jaki cudowny, entuzjastyczny wpis, az sama zapragnelam pobrnac choc przez chwile przez zaspy sniezne :) Pogode mieliscie wielce udana, takie niebieskie niebo o zlote swiatlo... I pewnie snieg skrzypial i skrzyl sie jak drobinki srebra. Pieknie!
Pod recenzja podpisuje sie rekami i nogami, to moj ulubiony almodovarowski film i jeszcze pewnie nie raz go obejrze, bo zachwycil mnie od razu, bez reszty.

Co do szaty graficznej - musze przyznac, ze niewygodnie sie przesuwa tekst, by go czytac i ekran jest nadmiernie rozciagniety. Da sie to jakos poprawic?
-
2009/01/07 20:41:18
obiezy_swiatka: Dziękuję bardzo. Podładowałam - to prawda,ale jeszcze za krótko się ładowały ;)

e.milia: O tak! Górski śnieg i śnieżny krajobraz są najpiękniejsze! W mieście zazwyczaj śnieg jest brudny i ma zdecydowanie mniej uroku.

matylda_ab: Mam problemy z dobraniem odpowiedniego szablonu i w ogóle całej grafiki strony tak, abym była całkowicie usatysfakcjonowana.

chiara76: A na mnie zrobił ten film ogromne wrażenie, tak jak pisałam. Ale dla mnie i tak najlepszy jest Volver ;)

chihiro2: Dziękuję za komplement. Ja Almodovara chyba najbardziej lubię Volver, ale każdy jego film wywołuje u mnie silne emocje. Z obejrzeniem "Złego wychowania" zbierałam się bardzo długo i cieszę się, że wreszcie się udało. Szatę graficzną znowu zmieniłam, choć nie jestem nadal usatysfakcjonowana.

-
pajeczaki
2009/01/07 21:45:19
taka wlasnie zime uwielbiam :) dobrze to ujelas, snieg, powietrze przesycone zapachem palonego drewna w kominkach... jest wiele wrazen ktore gdzies tam mam zakodowane w glowie i wracaja w takich wlasnie momentach.
niestety zima w miescie traci wiele ze swego uroku, a szkoda :)
-
2009/01/08 16:23:17
Zdjęcia bardzo ładne. Znam tamte strony i lubię tam jeździć, ale w zimie nigdy nie byłam:)
-
ga_lapagos
2009/01/08 17:58:52
ja lubie taka zime jak twoja, w fragmentach :) spacery po sniegu miedzy goraca herbatka o ciepla czekolada a wszystko w doborym towarzystwie!

mala educacion to film, ktory moim zdaniem, Almodovar zrobil bardziej dla siebie niz dla widzow, nie pasuje do jego tworczosci, nie spodobal mi sie.
-
chihiro2
2009/01/08 19:44:18
Kemotka, pisze do Ciebie, bo cos mnie zbulwersowalo! Przegladam wlasnie styczniowo-lutowe wydanie polskiego wydania Elle Decoration, ktore dostalam od mamy i tam jest sliczne wnetrze domu ambasadora Irlandii w Polsce. Na jednej ze scian jego salonu wisi obraz polskiej malarki Emilii Mroz-Holnickiej. Myslalam, ze to Hammershoi, ale uwierzylam czasopismu, wpisalam nazwisko malarki w google i zszokowana odkrylam, ze ona bezczelnie plagiatuje Hammershoia!!! Gdyby chociaz obierala podobne tematy, ale to jest maksymalne sciaganie! Te same postaci, te same pozy, lekkie zmiany we wnetrzach... Poogladaj sobie jej 'dziela' w internecie, ze ludzie nie maja wlasnych pomyslow, musza tak bezczelnie kopiowac innych, w glowie mi sie nie miesci...
-
2009/01/08 21:42:40
W Cieszynie się zakochałam od pierwszego wejrzenia - jest przepiękny. Południe Polski uwielbiam, zwłaszcza Beskidy, chociaż Śląski lubie najmniej ze względu na opłakany stan drzewostanów świerkowych. Aż żal czasem chodzić po górach i na nie patrzeć.
Pozdrawiam serdecznie!
-
2009/01/10 14:48:21
pajeczaki: Oj, nie ma, nie ma. Pierwsze dwie minuty po spadnięciu śniegu są piękne i wszystko wygląda ślicznie, ale gdy zaczyna się on roztapiać to traci cały swój urok. Poza tym śnieg w mieście jest brudny, a walka z zimową niepogodą w mieście to istny koszmar.

ewa777: Ja byłam i latem i zimą i za każdym razem wracałam urzeczona. Musisz wybrać się tam na zimowy wypad - na pewno spodoba Ci się.

ga_lapagos: Też jestem zdania, że Pedro ten film stworzył głównie dla siebie i choć wolę jego inne filmy ten zrobił na mnie ogromne wrażenie.

chihiro2: Jestem zszokowana!! Jak tak można???? I do tego wybrała mało znanego w Polsce malarza myśląc, że nikt się nie zorientuje, że to kopie!!! Faktycznie są na nich lekkie różnice niż w oryginałach, ale nikt mi nie powie, że to prace jej własnego pomysłu. Chyba napiszę do tej kobiety maila.. Jestem zbulwersowana.

ekolozkaa: Cieszyn jest piękny i ma wiele uroku. Następnym razem, jak zawitam w tamtych stronach baczniej przyjrzę się świerkom. Pozdrawiam
-
pajeczaki
2009/01/10 21:01:31
chihiro zerknij na strone tej pani: www.mroz-holnicka.art.pl/galeriapol.html pisze tam o 'inspiracji'. jednak wg mnie, to wykracza poza ramy inspiracji. faktycznie, bardziej przypomina kopiowanie.
-
e.milia
2009/01/11 12:37:47
Pooglądałam sobie obrazy Hammershoia oraz pani Mróz-Holnickiej i również jestem w szoku, jak dla mnie to również przekracza ramy inspiracji. Lekkie różnice czy zmiany w obrazach, to jeszcze za mało, identyczna jest kolorystyka, kompozycja, te same kształty, pozy, sprzęty, nawet dziewczyna na obrazach ma identycznie namalowaną fryzurę, a oparcie krzesła ma identyczny kształt. Ja nie mam nic przeciwko czerpaniu inspiracji od różnych artystów, ale taka dosłowność staje się zwykłym kopiowaniem.
-
latajaca_pyza
2009/01/11 12:56:14
Byłaś w moich rodzinnych stronach, choc wygląda na to, że konkretnie u mnie nie. Ale to moje tereny. ;) Piękne zdjęcia. :)

Nie wiem, czy coś zmieniłaś w szablonie, ale u mnie dolnego paska do przewijania nie ma. Ale ja mam spory ekran, więc może błąd się niweluje.
-
chihiro2
2009/01/12 16:52:57
Pajeczaki, E.milio, Kemotka, ciesze sie, ze mnie rozumiecie i ze rowniez uwazacie, ze dziela tej pani wykraczaja poza standardowe ujecie 'inspiracji'. Mnie sie samej obrazy Hammershoia niesamowicie podobaja i mysle, ze gdybym malowala, cwiczylabym ujmowanie swiatla czy stosowanie roznych odcieni szarosci kopiujac jego obrazy. Ale do glowy by mi nie przyszlo je sprzedawac jako moje prace! Inspiracja mozna nazwac to, ze Hammershoi nasladowal styl Vermeera, ale ta pani wyraznie kopiuje nie tylko styl Hammershoia, kopiuje wszystko jak leci bez wkladu wlasnego poza naprawde drobnymi zmianami. Dziwaczne...
-
e.milia
2009/01/12 19:26:54
Zgadzam się z Tobą, Chihiro, że kopiować coś w ten sposób można podczas nauki malowania - wtedy tego typu ćwiczenia nie są niczym złym, mogą być rozwijające, prowadzić do wypracowania sobie niektórych technik i sposobów malowania, np. tych odcieni szarości czy światła. Ale podpisywać takie coś własnym nazwiskiem, to już lekka przesada. Dla mnie obrazy tej pani to zwykłe kopie Hammershoia, a nie coś, co zostało przez nią stworzone... można się inspirować, czerpiąc pewne elementy z czyjejś twórczości, ale to jest niemal całkowite naśladowanie jego stylu, jego sposobu malowania, a gdzie coś od siebie? Moim zdaniem, własny styl powinien mieć każdy artysta, co nie oznacza z rezygnacji z czerpania inspiracji z różnych źródeł.
-
wildrose661
2009/01/14 17:06:37
Pieknie opisany pobyt w gorach :) Z przyjemnoscia ten wpis przeczytalam i usmiechnelam sie na te podobne czasem wrazenia z ogladania czegos nowego innego :)
Almodovara lubie i znam prawie wszystkie filmy i na mnie osobiscie kazdy jego film robi wrazenie choc kazdy z nich inne. Ale to nie jest latwa sztuka, a ten film wyjatkowo trudnej sparwy dotyczy.
Pozdrawiam :)
-
bea.moja.kuchnia
2009/01/15 17:53:38
Lubie chyba wszystkie filmy Almodovara, choc kazdy inaczej i 'za cos' innego. 'Zle wychowanie' nie jest latwym folmem, szczegolnie jesli zna sie kogos, kto przezyl cos podobnego np. Przestaje to byc juz tylko fikcja a staje sie zywym obrazem, prawdziwym az do bolu :/

Mily pobyt w gorach! :)

Pozdrawiam
-
2009/01/20 22:58:44
pajeczaki, e.milia, chichiro: Ja nadal jestem zbulwersowana pracami Mróz-Halickiej i zgadzam się z Wami: kopiowanie obraz dobre jest dla tych, którzy malować się uczą, a nie dla "doświadczonych" artystów. Jak ona może podpisywać te obrazy swoim nazwiskiem??

pyza: A to ciekawa jestem, z jakiej dokładnie miejscowości pochodzisz...?

wildrose661: Dziękuję za cudowne pochwały. Uważam, że to najtrudniejszy film Almodovara i chyba najsilniejsze wywarł na mnie wrażenie, choć tak jak już nie pisałam, to na pewno nie jest mój ulubiony jego film.

bea.moja.kuchnia : To prawda, Almodovar umie poruszać swoją widownią, czasem jego filmy wmurowują (zapomniałam, jakiego słowa tu się używa) mnie w fotel.
-
2009/01/20 22:59:26
bea.moja.kuchnia : Chodziło mi o słowo "wciskają" chyba. No cóż, późna już jest pora, wybacz...