;
Blog > Komentarze do wpisu
Ciekawe, jaki kolor ma niebo nad Paryżem...

Są takie dni, kiedy na nic nie mam ochoty (zapewne każdemu one się zdarzają). Ja ostatnio takie dni mam codziennie.. To chyba przez pogodę. Najchętniej zapadłabym w zimowy sen, aby nie musieć wystawiać mojego wrażliwego nosa na zimny dwór. Nie lubię zimy. Oczywiście, gdy jestem w domu, wyglądam przez okno i widzę piękny, biały puch oświetlony nastrojowym światłem latarni jestem urzeczona.. Gdy mogę iść na spacer, a pod butami skrzypi gruba warstwa śniegu myślę sobie, że to mój ulubiony dźwięk. Gdy przyglądam się cudnym wzorkom, jakie mróz namalował na szybie dochodzę do wniosku, że zima to najlepsza artystka. Uwielbiam te chwile, gdy z mrozu wchodzę do ciepła domu. Perspektywa zmienia się, gdy muszę stać na przystanku w oczekiwaniu na spóźniający się autobus. Gdy dłonie skryte w rękawiczki są przeraźliwie zmarznięte. Gdy czuję skostniałe palce stóp.   Brr…  Choć zimy jeszcze nie ma i mrozu też nie, to początki tej gorszej części roku już odczuwam..

 

Jestem świeżo po obejrzeniu „Nieba nad Paryżem”. Ach, cudowna to była podróż do stolicy Francji… Uwielbiam filmy z wyraźnie przedstawionym miastem, w którym rozgrywa się akcja.. I „Niebo nad Paryżem” świetnie w taki rodzaj filmów się wpisuje.. ,Do tego piękna muzyka w tle.

W słynnym "Niebie nad Berlinem" Wim Wenders pokazywał anioły, które chcą stać się znowu ludźmi: dalekie od ideału, sztucznie podzielone miasto pozwalało doświadczać rzeczy, których w "niebiańskim" stanie (i miejscu) doświadczyć nie można.

Film – mozaika. Postaci, miejsc.

                                             niebo nad paryżem

 

Pierre to tancerz. Aby dalej żyć niezbędny jest przeszczep serca, a szanse na pomyślne zakończenie zabiegu – 40 %. Byłam pewna, że bohater po usłyszeniu owej diagnozy zmieni całkowicie swoje dotychczasowe życie. Sporządzi listę życzeń, rzeczy o których zawsze marzył, a nie udało mu się dotąd zrealizować. A teraz z myślą stale towarzyszącą w jego głowie o możliwości zbliżającej się śmierci  zdecyduje się dokonać rzeczy dotąd dla niego niemożliwych.   Hmmm, może uda się w podróż życia. Może pójdzie do łóżka każdego dnia z inną dziewczyną.. A może postanowi zdobyć Mount Everest?

               niebo nad paryżem

Kochani, nic z tych rzeczy.  Pierre zamyka się w swoim mieszkaniu. Słucha muzyki, ogląda zdjęcia, podlewa kwiaty, zbliża się do siostry, która opiekuje się nim. Obserwuje ludzi. Opowiada sobie w głowie ich historie. Ze szczególnym upodobaniem zagląda w jedno okno kamienicy mieszczącej się naprzeciwko jego mieszkania (swoją drogą – chciałabym w takiej mieszkać ). Pierre tworzy swój świat. Z dala od zgiełku miasta, pośpiechu, braku czasu na drobne przyjemności. Zaczyna rozumieć, że życie obok płynie nurtem, którego dotąd nie dostrzegał.

                    niebo nad paryżem

Elsie. Siostra Pierra. Przeprowadza się do jego mieszkania, czując silną potrzebę wsparcia go w chorobie. Długo ze sobą rozmają, bawią się, a Elsie wnosi radość i odrobinę szaleństwa do życia brata. Oboje zaczynają doceniać beztroskę, która nie jest wszystkim mieszkańcom Paryża dana.

              niebo nad paryżem

Roland. Wykładowca akademicki. Podkochuje się w sojej studentce, wysyła jej anonimowe, miłosne wiadomości… Anonimowe są do czasu. Studentka (nie pamiętam jej imienia) odkrywa, kim jest tajemniczy adorator i … (nie powiem)

Philipp.  Brat Rolanda. Spokoju nie dają mu myśli o swojej normalności, którą brat przedstawia mu jako coś niezwykłego, rzadko spotykanego i wyjątkowego.

Jean. Handluje owocami na fantastycznym paryskim targu.

Franky.  Sprzedaje ryby na owym targu.

Obaj rywalizują ze sobą, ale wcale nie tylko o większy popyt swoich towarów… A o serce kobiety..

          niebo nad paryżem

.Jak to w barwnej mozaice bywa  jest jeszcze całe mnóstwo postaci.  Jest okrutna sprzedawczyni bagietek gnębiąca  kolejne swoje pracownice, są pracownicy opieki społecznej, jest architekt, studentka, czarnoskóry emigrant.

bywa różniących się  Ukazane jest ich zwyczajne, proste życie.

Niby  nic nadzwyczajnego, a dla każdego z nich życie jest czymś wyjątkowym. Możesz uwierzyć, że ich problemy nie mają znaczenia, ale dla nich są najważniejszymi rzeczami na tym świecie

Mozaika miejsc. Paryż w filmie to nie tylko Wieża Eiffla i plac przed Sacré-Coeur. Paryż to także  małe kawiarenki, piekarnia, w której codziennie kupuje się świeże bagietki, parki i niepozorne zaułki. Targ, rzeźnia i magazyn owoców Paryż ukazany zwyczajnie, bez zbędnych upiększeń i pocztówkowych widoków.  

                         niebo nad paryżem

 

Dla mnie „Niebo nad Paryżem”  to film nie tylko  o Paryżu. Film Klapischa najlepszy jest wtedy - i okazuje się wówczas znakomity - gdy zamiast budować miejsko-ludzką panoramę, zatrzymuje się w miejscu. Jest coś niezwykłego w postaci starego profesora (Luchini), specjalisty od Paryża, którego romans ze studentką to coś więcej niż kryzys wieku średniego ( a jednak napisałam ). Jest coś przeszywająco szczerego w poranionej przez mężczyzn Elise, która dzięki Juliette Binoche potrafi być piękna i "nieświeża" (jak mówi sprzedawca na targu), oschła i czuła, przyziemna i melancholijna.

Ciepła, momentami zabawna, czasami gorzka. Film w subtelny sposób skłaniający do refleksji nad własnym życiem, brakiem czasu i codziennym zabieganiem. Do odnalezienia radości, przystanięcia na chwilę, uśmiechu. Taki iście paryski obraz. Dla miłośników francuskiego kina obowiązkowy, dla wszystkich – wart obejrzenia.

 

P.S. Jestem przed „Smakiem życia” Klapischa, ale coś czuję, że się nim zawiodę..

poniedziałek, 24 listopada 2008, kemotalamot

Polecane wpisy

  • Biały balonik, Dzieci niebios

    Zapowiada się u mnie świetny rok filmowy. Minął pierwszy miesiąć 2010 roku, a miałam okazję obejrzeć już dużą ilość świetnych filmów. Przed chwilą skończyłam ch

  • Z ostatniej chwili...

    Wpadłam dosłownie na sekundkę! Dla lubiących twórczość greckiego mistrza kinematografii Theodorosa Angelopoulosa jutro na programie Zone Europa o 15:35 film "Pe

  • Przerwane objęcia

    Dziś znów zapraszam na film. Jestem przeszczęśliwa, gdyż miałam okazję oglądać „Przerwane objęcia” Almodovara. Nie mogłam się I jestem urzeczona, a

Komentarze
chihiro2
2008/11/25 14:54:48
Obejrzalam ten film zaraz po przyjezdzie do Paryza i strasznie mi sie spodobal. W znakomity sposob oddaje tutejszy klimat, a przy tym jest swietny dla takich okiennych podgladaczek jak my :) Taki Paryz, jak tam pokazany, widac na co dzien, nie kojarze lepszego filmu o wspolczesnym Paryzu, nie parodiujacym tego miasta i nie pokazujacym go ani w zbyt dobrym ani w zanadto zlym swietle.
A mialam nawet napisac recenzje tego filmu, ale tak sie jakos rozmylo... Teraz juz za pozno, Twoja jest doskonala :)
-
lis_ka
2008/11/25 23:45:25
Dzięki za przypomnienie o tym filmie. Bo tak to już jest, że zakładamy sobie, że coś obejrzymy, potem zapominamy, czas jakoś ucieka.
A Twój opis zimy tak na mnie podziałał, że bardzo bym chciała, żeby była. Prawdziwa, z tym śniegiem, co skrzypi pod butami. Dla mnie takie marznięcie jest jakieś oczyszczające i odnawiające. Zawsze tchnie we mnie jakąś nadzieję. Nie wiem, z czego to sie bierze.
Dobrej nocy!

-
wildrose661
2008/11/26 12:53:35
Kolejny film dla mnie, takze kocham Paryz i to o kazdej porze roku, a ten film ma obsade, ktora lubie, poza tym lubie klimat francuskich filmow!
-
wildrose661
2008/11/26 12:55:46
I zapomnialam dodac, ze jak gra Juliette Binoche - to ja musze, bo ja uwielbiam!
-
ga_lapagos
2008/11/29 17:05:55
ja tez bardzo lubie ten film.
polecam Ci rowniez " Paris, je t'aime" .

a co do Smaku Zycia, to ten film tez uwielbiam :)
-
2008/11/30 13:58:36
chihiro2: Oj, napisz swoją recenzje, jeśli masz ochotę, ja z przyjemnością przeczytam Twoje spostrzeżenia, które zapewne są pełniejsze od moich!

lis_ka: Tak, zgadzam się. Czasem lubię mocno przemarznąć, aby później przyjemnie się ogrzać. Jednak dla mnie zima ma także drugą twarz, której nie lubię!

wildrose661: Ja także uwielbiam Juliette Binoche! Film polecam, obejrzyj koniecznie!

ga_lapagos: Zakochany Paryż oglądałam, podobał mi się. W ogóle mam ostatnio ogromną ochotę oglądać Paryż, chociaż na ekranie. Smak życia podobał mi się nieco mniej, napatrzyłam się na moją kochaną Barcelonę, ale zdecydowanie wolę Niebo nad Paryżem!
-
lilithin
2008/12/03 19:56:00
Dziękuję za recenzję, film obejrzę na pewno. Nie miałam pojęcia o jego istnieniu. "Zakochany Paryż" też wskoczył na listę ;)
-
chihiro2
2008/12/03 21:43:42
Nie, dlaczego moje spostrzezenia mialyby byc pelniejsze? Czasem wyrazniej widzi sie rozne rzeczy 'z zewnatrz', zas mieszkajac w danym miescie niektore aspekty krajobrazu na przyklad bierze sie za tak oczywiste, ze nie widzi sie potrzeby (blednie), by o nicg wspominac. Recenzji juz nie napisze, za duzo czasu minelo i sporo juz mi z glowy ulecialo...
-
2009/01/27 14:04:36
i ja obejrzałam i bardzo mi się podobał;)
-
2009/01/27 23:23:16
chiara: Cieszę się bardzo, że nie zawiodłaś się nim. Ja natomiast Smakiem życia nie zauroczyłam się tak, jak Paryżem.