;
Blog > Komentarze do wpisu
Moje zapachy

Uwielbiam zapach świeżo skoszonej trawy. Ale musi być ona właśnie świeżuteńka, ścięta chwilę temu. Lubię zapach letniego deszczu przynoszącego ochłodę. Zapach ten kojarzy mi się z dzieciństwem. Gdy zabawę na podwórku grupki  dzieci nagle przerywał deszcz wracały one domu. Tam w oknie czekały aż przestanie padać, zakładały kalosze na chude, gołe nogi i wychodziły skakać po kałużach, obserwować wyczołgujące się zewsząd ślimaki i dżdżownice (których osobiście nie znosiłam), wdychać zapach przychodzący wraz z deszczem i unoszącym się chwilę po nim oraz wypatrywać tęczy, która była znakiem, że wyszło słońce i że zabawy po chwilowej przerwie mogą być wznowione.  Uwielbiam zapachy kuchenne w łazience. Cynamon, karmel, czekolada, kokos, brązowy cukier, kawa to zapachy, którymi rozkoszuję się podczas kąpieli i wszelkich zabiegów łazienkowych. Zwłaszcza jesienno-zimowych, kiedy to  przyjemnie rozgrzewają i umilają  nieprzyjemne wieczory i poranki. Ubóstwiam zapach pieczonego ciasta, który kojarzy mi się także z dzieciństwem. Mama ciasto piekła zazwyczaj w prodiżu do którego zaglądały moje małe oczka sprawdzając czy przypadkiem nie jest już gotowe. Gdy było– mama wyjmowała je na talerz lub tacę, a ja wyjadałam jego skrawki. Ciepłe były najpyszniejsze.

Nie mogłabym czytać elektronicznych książek, gdyż liczy się dla mnie zapach papieru, szelest przewracanych kartek, wygląd okładki. Gdy czytam co jakiś czas zanurzam nos w stronnice książki, aby poczuć ich zapach. Widząc książkę, jej wnętrze mogę sobie wyobrazić jej zapach. Niektóre pachną kurzem tak mocnym, że chce mi się kichać. Inne świeżutką nowością bądź drażniącą farbą drukarską. Ja najbardziej lubuję zapach starości książkowej, gdy mogę sobie wyobrażać, kto przede mną miał w rękach czytane właśnie dzieło. Ot, można rzec taki mały powrót w wyobraźni do przeszłości.Ukochanym zapachem jest także zapach świeżutkiego prania (o tym zapachu przypomniała mi Charlotte). Gdy dni są ciepłerozwieszam pranie na sznurkach, pozwalam im wietrzyć się w podmuchach delikatnego wiatru, ogrzewać promieniami ciepłego słońca, nasączać zapachem niezwykłej świeżości. I takie pranie najpiękniej pachnie. Szczególnie pościel. Jedną z cudowniejszych chwil jest ta, gdy otulam się kołdrą powleczoną w dopiero co wypraną poszewkę. Zasypia mi się wtedy i śpi bajkowo. Charlotte w komentarzu wspomniała także o zapachu prasowania. Ja lubię także ten aromat, ale w wersji maglane. I jest to kolejne wspomnienie dzieciństwa i nie ma ona swojej kontynuacji w teraźniejszości. Gdy byłam mała wyprana i wyschnięta pościel zwijana była w perfekcyjny kłębek, wałek, owijana ogromnym ręcznikiem, zakładana na ramię taty i zanoszona przeze mnie i siostrę do magla. W pewien sposób fascynowało mnie to miejsce, ogromne wałkownice i unoszący się tam zapach. Pranie zostawiało się tam, a po kilku dniach odbierało idealnie wyprasowane, bez najdrobniejszego zagięcia czy fałdki. To była dla mnie magia.

Zapachów lubianych, uwielbianych, ubóstwianych mam niezwykle wiele, lecz te są dla mnie szczególne i najprzyjemniejsze. A dla Was jakie?

 T

W dzieciństwie miałam przedziwną koleżankę, która oprócz miliona najróżniejszych  dziwactw  uwielbiała zapach piwnicy i benzyny. Przy każdej nadarzającej się okazji podkreślała, że marzy o perfumach w tych właśnie zapachach.. Pięknie pachniałaby, prawda?

czwartek, 18 września 2008, kemotalamot

Polecane wpisy

  • Okno

    Ja naprawdę lubię takie dni, jak ten którry właśnie przemija ;)

  • rowery i Prenzlauer Berg

    Berlin to miasto rowerów, nie jest ich tam tak wiele jak w Amsterdami, ale jest ich napewne duuuuuużo. To miasto dla mnie pod kolejnym względem;) : W Berlinie

  • Jest i wiosna!

    Mój wiosenny cel: oswoić aparat, aby te zdjęcia były doskonalsze (ja nie wiem dlaczego, ale widzę, że blox zniszczył jakość niektórych z tych nich). I w końcu o

Komentarze
charlotte_na_poddaszu
2008/09/18 21:16:32
O tak, zapach książek jest niepowtarzalny - zarówno tych nowiutkich, pachnących jeszcze farbą drukarską, jak i tych mających już swoją historię, z antykwariatów, bibliotek... tak to jeden z zapachów, które tak bardzo przyjemnie mi się kojarzą.

I również muszę Ci przytaknąć jeśli mowa o tych wszystkich "jesienno - zimowych" aromatach: wanilii, cynamonu, kawy, czekolady, domowych ciast, mocnej herbaty - tylko w okresie chłodnych, pochmurnych dni są tak bardzo sugestywne.
Z kuchennych aromatów bardzo lubię też (nietypowo) zapach gotującej się owsianki na mleku - jest dla mnie taki domowy.
Uwielbiam zapach róż (w ogóle mam do nich ogromną słabość :)), zapach ziemi po deszczu i świeżego prania. A propos prania, przypomniał mi się jeszcze aromat jaki unosił się w kuchni mojej Babci podczas prasowania (Babcia zazwyczaj prasowała w kuchni), to było jeszcze takie stare, cieżkie żelazko (nie, nie z duszą ;)), krochmal i wszystko to miało swój klimat...
:)
-
2008/09/18 22:05:10
charlotte_na_poddaszu: o tak! Przypomniałaś mi o zapachu prania i prasowanej pościeli! To uwielbiane także przeze mnie zapachy! Muszę o nich koniecznie dopisać! Dziękuję za odwiedziny i komentarz!
-
lis_ka
2008/09/19 11:02:35
oj tak, też miałam koleżanki, które uwielbiały zapach benzyny. Ja lubię zapach starych kościołów. Myślenie o tym, ile ludzi sie tam przewinęło, ile historii, garsonek wyszykowanych na niedzielę i uperfumowanych "Być może"... To wszystko tworzy niespotykane klimaty, które zapadają w pamięć.
-
2008/09/19 14:34:20
jestem "węchowcem", więc temat, jak dla mnie;)
Nawet kiedyś podobny u siebie popełniłam, o, tu:

chiara76.blox.pl/2007/07/zapachy.html

Pozdrawiam ciepło:)
-
2008/09/19 21:45:01
lis_ka: O tak! Może zapach starych kościołów nie należy do moich ulubionych,ale także go lubię. Zresztą, jak zapach większości, co stare, posiadające duszę i pewną historię, a dodatkowo pobudza wyobraźnię i daje do myślenia!

chiara76: Widzę, że kolejna wspólna cecha ;)
-
2008/09/20 15:12:59
Nie wiem dlaczego, ale kiedy byłam mała, uwielbiałam zapach benzyny na stacji benzynowej. Może dlatego, że był to towar deficytowy ;-)? Dziś uwielbiam zapach świeżo skoszonej trawy, kawy o poranku, gorącej szarlotki i ... zapach portu - dziwnej mieszanki zapachu morskiej wody, smarów i świeżo złowionych ryb. Od razu mam skojarzenia z dalekimi, egzotycznymi podróżami statkiem.
-
2008/09/22 17:37:29
Czeremcha, jaśmin, konwalie, świeża trawa, a także upieczony w domu chleb. Kiedyś przepadałam za zapachem gazet przyniesionych z kiosku, teraz gazet nie lubię ( a raczej tego, co w nich można przeczytać), więc i za zapachem też nie tęsknię.
-
matylda_ab
2008/09/22 19:59:26
Ja nie o zapachach, ale o filmie ;-) 101 Reykjavik. Oglądnęłaś już? podobał się? Ja właśnie jestem po lekturze rodem z Islandii i znów mnie ta wyspa fascynuje.
-
2008/09/23 18:08:18
italiza: Coś z tą benzyną jest ;) A zapach kawy także uwielbiam! A portu może nie uwielbiam, ale na pewno miło mi się kojarzy ;) Z wakacjami, wyjazdami, wypoczynkiem, latem..

ewa777: Nie wiem, jak mogłam nie napisać o zapachach, które mi przypomniałaś! Czyli konwalie (to zresztą moje ulubione kwiatki) oraz gazet! Zawsze, gdy stoję przy okienku kioskowym wdycham jego zapach!

matylda_ab: Jeszcze nie obejrzałam, ostatnio mam problemy z zagospodarowaniem czasu na filmy, ale gdy już obejrzę na pewno napiszę o wrażeniach.. A o Islandii nie wiele wiem,ale wiem, że chciałabym ją kiedyś odwiedzić!