;
Blog > Komentarze do wpisu
W Hiszpani....

W Hiszpanii, jaką znam wszystko jest sztuką. Poczynając od krojenia w supermarkecie szynki Serrano w cieniutkie niczym pergamin plasterki przez ułożenie owoców i warzyw ( a także innych specjałów, takich jak orzechy, kandyzowane owoce, słodkie łakocie, owoce morza) w Mercat de la Boqueria, ułożenie kostek chodnikowych wokół Passeige de Gracia, ozdobienie ulic z okazji Festa de Gracia, przez niezwykłe parki, sztukę kulinarną, a kończąc na niezwykłych budynkach głównych architektów Barcelony – Antonio Gaudiego, Lluisa Domenech i Montanera, Josepa Puig i Cadafalcha oraz dziełach malarzy tworzących w Barcelonie (przede wszystkim Picassa i Dalego). Ale sztukę, którą do perfekcji opanowali Katalończycy (i Hiszpanie w ogóle) i którą mam zamiar inspirować się w życiu jest sztuka życia, cieszenia się nim, radowania i świętowania każdego dnia. Zazwyczaj widywany Katalończyk jest rozgadany, roześmiany (nawet kelnerka, która jest po 8 godzinach pracy), czerpiący z życia to, co najlepsze, cieszący się z najdrobniejszych przyjemności. Gdzieś słyszałam, że chwaląc się przed innymi Hiszpan nie mówi o swoim samochodzie, domu czy innym materialnym aspekcie życia, a opowiada o tym, co zjadł, co zobaczył, gdzie był i co zwiedził. Dla Katalończyka ważna jest rodzina, przyjaciele. Nieraz na ulicy widziałam trzy pokolenia razem spacerujące i śmiejące się. Osoby niepełnosprawne także w Hiszpanii można ujrzeć w pogodnych nastroju, są widoczne w społeczeństwie, w muzeach, parkach, galeriach, nie są odseparowane od innych. Starsze osoby, często widać schorowane potrafią dostrzec radosną stronę życia… Taki obraz Hiszpanów przywiozłam z podróży i chcę przenieść go na osobisty grunt. Raz jeden zdarzyło mi się być źle potraktowana przez Katalonkę, wina leżała po mojej stronie, ale ona trochę wyolbrzymiła całą sprawę, ale przecież każdy czasem ma gorszy dzień i mimo incydentu zapamiętam Hiszpanów bardzo pozytywnie, jako ludzi uśmiechniętych, uprzejmych, pomocnych, szanujących innych, rozgadanych.

La Bouqueria

Mercat la Bouqueria to najstarszy w Barcelonie targ powstały ok. 1200 r. jako targ na wolnym powietrzu. To było moje pierwsze zetknięcię się z niesamowitą sztuką ułożenia produktów spożywczych w sposób tworzący niezwykle barwny obraz, noczym mozaiki w Parku Guell ;)

Na targ tłumnie zjeżdżają turyści i miejscowi w poszukiwaniu najświeższych warzyw i niezwykłych owoców

http://www.boqueria.info/Eng/index.php

http://www.boqueria.info/Eng/index.php

http://www.boqueria.info/Eng/index.php

http://www.boqueria.info/Eng/index.php

Historia targu znajduje sie tu

środa, 27 sierpnia 2008, kemotalamot

Polecane wpisy

  • Berlin

    Weekend majowy spędziliśmy w Berlinie. Cóż to miasto ma w sobie takiego, że jest tak pociągające? Nie jest zachwycające w takim sensie , jak zachwycający jest d

  • Lluís Domènech i Montaner

    Dziś znów Was pomęczę Barceloną i jej architekturą. Barcelona to nie tylko Gaudi, ale także wielu innych, znakomitych architektów. Właściwie, gdzie się nie obej

  • Gaudi po raz ostatni

    Park Guell. Uwiódł mnie, oczarował, urzekł. Zwłaszcza mozaiki, domki z piernika niczym wyjęte z bajki o Jasiu i Małgosi, Pawilon Kolumnowy, widok na Barcelonę..

Komentarze
chihiro2
2008/08/27 20:57:58
Tak, tak tak! Tez mam obraz Barcelony rozesmianej, zajetej jedzeniem albo planowaniem jedzenia, wiecznie tetniacej zyciem (kiedy ja juz slanialam sie na nogach ze zmeczenia Katalonczycy zapewne planowali wyjscie do klubu). Tempo nie dla mnie, ja wole krotsze dni, ale nie tak rozwleczone, jednak przyjemnie pooddychac innym powietrzem i poznac cos nowego.
Zdjecia szalowe, te kolorowe z jedzeniem takze Twoje?
-
2008/08/27 21:14:44
Zgadza się! Wszyściutkie moje! Ja nadal myślami jestem w Barcelonie...i nie mogę z niej powrócić, ale też nie chcę!!
-
2008/08/27 21:22:27
A jeśli chodzi o tempo życia to wolałabym mieszkać także w jakiejś maleńkiej miejscowości, może gdzieś pod Barceloną... Albo w Barcelonie i mieć domek na wsi pod Barceloną... Hmm, sama nie wiem na co się zdecydować... ;)
-
2008/08/28 20:58:50
rozmarzylam sie po tym twoim wpisie, bylam w barcelonie kilka lat temu i szalenie mi sie podobalo, chetnie znowu bym tam wrocila...a zdjecia swietne, kolorowe jak Barcelona
-
2008/08/28 22:11:58
paulikowepole: Dziękuję ci serdecznie! Ja już teraz myślę, żeby tam powrócić, a nawet się przenieść na kilka lat...
-
2008/08/29 20:08:53
Zdjęcia cudne. Ja z Hiszpanii mam ambiwalentne wrażenia. Byłam zachwycona zabytkami, krajobrazami, widokami, klimatami, ale ludzie trochę mnie zawiedli. Podczas dwutygodniowej podróży po kraju pięć osób z naszej grupy zostało okradzionych.
-
2008/08/29 21:31:03
A to akurat prawda! Ja na szczęście teraz nie miałam takie zdarzenia, ale mieliśmy raz rozpięty plecak i zapewne, gdyby było w nim coś wartościowego nie mielibyśmy tego. Natomiast podczas wcześniejszego pobytu w Madrycie na głównej ulicy dwie dziewczyny wyjęły z plecaka portfel. Gdyby nie szybka reakcja właściciela (choćby sekundę później) byłby nie do odnalezienia. Więc po tej przygodzie i ostrzeżeniach znajomej, która przez sześć lat mieszkała w Hiszpanii i nie raz miała do czynienia z podobnymi sytuacjami byliśmy na to przygotowani i uważaliśmy (choć mimo to plecak mieliśmy rozpięty!)