;
Blog > Komentarze do wpisu
Odłamki
Tak, jak na swoim blogu napisała Galapagos, tak i ja po moim powrocie z mojego raju, ukochanego miejsca wszędzie wokół poszukuję kawałków, odłamków Hiszpanii. I nie mogę włąsciwie nawet najmniejszego nigdzie odnaleźć... Wczoraj byłam na spacerze warszawskiem. Na Krakowskim Przedmieściu i Stary Mieście. Miejsca, które jeszcze niedawno, przed wyjazdem lubiłam teraz mnie odpychają. Czułam pustkę, wydawało mi się, że Warszawa to nieżywe miasto. Nie podobają mi się budynki, nie pasują mi tutejsze knajpki i kawiarnie, jest drętwo, sztywno i nudno... Nic się nie dzieje, ludzie są szarzy, a wszystko spowija jedna wielka nijakość... Rynek na Starym Mieście wypełniony jest kawiarniami i restauracjami, ale panuje tam mdła cisza, nie ma gwaru, mimo, że każdy ogródek jest wypełniony ludźmi... Oj, ciężki jest powrót do Polski... A najgorsze jest poczucie, że lubiłam wcześniej Warszawę, umiałam dostrzec jej uroki i piękno.. A po kolorowej Barcelonie, w której na każdym kroku coś się działo, wszędzie czekała na mnie przygoda i niespodzianka jest mi tu źle.... Mam nadzieję, że to uczucie i gorycz niebawem minie i będzie mi znowu dobrze, jak u siebie, ale chyba potrzeba czasu... Jak już tak będzie wtedy zacznę dostrzegać choć drobne odłamki mojego miejsca na świecie....
piątek, 29 sierpnia 2008, kemotalamot

Polecane wpisy

  • Berlin

    Weekend majowy spędziliśmy w Berlinie. Cóż to miasto ma w sobie takiego, że jest tak pociągające? Nie jest zachwycające w takim sensie , jak zachwycający jest d

  • Lluís Domènech i Montaner

    Dziś znów Was pomęczę Barceloną i jej architekturą. Barcelona to nie tylko Gaudi, ale także wielu innych, znakomitych architektów. Właściwie, gdzie się nie obej

  • Gaudi po raz ostatni

    Park Guell. Uwiódł mnie, oczarował, urzekł. Zwłaszcza mozaiki, domki z piernika niczym wyjęte z bajki o Jasiu i Małgosi, Pawilon Kolumnowy, widok na Barcelonę..

Komentarze
chihiro2
2008/08/29 23:33:17
Ja w Warszawie nigdy nie dostrzegalam zycia :( Zawsze gwar i smiech w tym miescie byly dla mnie substytutem czegos prawdziwego, prawdziwej radosci, prawdziwej zabawy. Niby warszawa sie zmienia, rozwija, otwieraja sie nowe miejsca, na ulicach sa kolorowo ubrani ludzie, ale to nie to. Ten caly rozwoj jest taki wymuszony, jakby Warszawa starala sie dorownac wszystkim miastom na swiecie jednoczesnie, a i tak odpada w przedbiegach. Nie ma dla mnie i nigdy nie miala charakteru, to miasto, ktore potrafi tylko nasladowac, ale wlasnego nic nie wklada.
Przykro mi, ze tak napisalam, ale tak szczerze myslalam i dalej mysle o Warszawie. Prowincja, ktora ma niespelnione i nie do spelnienia ambicje bycia metropolia.

A Hiszpanii chyba w Warszawie nie zjadziesz :( Szybciej moze marna namiastke Meksyku w jakiejs meksykanskiej restauracji, ale czy w Warszawie jest chocby jeden hiszpanski, z prawdziwego zdarzenia tapas bar?
-
ga_lapagos
2008/09/01 23:55:58
Prawdziwe odłamki mają to do siebie, że zostają głeboko, głeboko pod skórą. Już na zawsze. I chociaż czasami jest to bolesne, zawsze jest w tym coś pięknego.

Uściski
-
2008/09/02 18:46:22
chihiro2: Ja w Warszawie staram się dostrzegać to, co dobre, ale ostatnio nie udaje mi się... Trochę mi przykro, bo przez najbliższe lata jestem zmuszona tu żyć. Może wkrótce na nowo odnajdę to, co widziałam w niej przed Barceloną.
ga_lapagos: Masz rację Galapagos, ja różne drobiazgi hiszpańskie mam w sobie, ale pewne kawałeczki, przebłyski chociaż najmniejsze chciałabym dostrzec w moim mieście..Nie chodzi mi o naśladowanie czy udawanie kogoś, kim się nie jest, ale chciałabym dostrzec więcej uśmiechu, radości, sympatii do innych zamiast naburmuszenia, egoizmu i zacietrzewienia (oczywiści dostrzegam także to, co dobre, ale nastrój ostatnio u mnie taki, że mam z tym problem...)