;
Blog > Komentarze do wpisu
Teruel i sjesta

"Można go nienawidzić albo kochać, i myślę, że równie absurdalna i chaotyczna cecha mojego charakteru spowodowała, że wybrałem to drugie. I dlatego stoję tu o niewłąsciwej porze dnia i roku, przeklinając, ponieważ drzwi katedry jeszcze przez co najmniej kilka godzin pozostaną zamknięte. Hiszpańskie godziny otwarcia są dobrodziejstwem dla Hiszpanów, lecz zmorą dla podróżników. Jeśli przypuszczasz, że między Saragossą a Albarracin mógłbyś odwiedzić  Tartuel, zostaniesz ukarany: wszystko, co jest do zobaczenia, zostaje między dwunastą a czwartą albo miedzy pierwszą a piątą bezlitośnie zamknięte, i jedyne, co możesz zrobić, to wałęsać się w upale albo zjeść o wiele za ciężki hiszpański posiłek, po którym ma się już tylko ochotę, by podobnie jak inni poszukać łóżka i poczekać, aż minie najgorszy skwar, a kościoły i muzea znów zostaną otwarte. Ale dla przejezdnych podróżnych nie ma łóżek, więc kręcę się trochę pod mrocznymi arkadami, gdzie drzemią starsi mężczyźni. Na wysokiej kolumnie dostrzegam śmiesznie małego byczka i czytam, że byk oraz gwiazda są symbolami Teruel od 1171 roku, kiedy to Alfons II el Casto (niewinny, skromny, czysty) wyrawał miasto z rąk Maurów. Zaglądam do środka "Casa Juderias", sklepu pełnego broni i żelastwa. Cisza, patia z palmami, chłód i pelargonie, sklepiki z szynką albo surrealistycznymi ciastami, stare kobiety w czerni, zegar ciągnący w stronę południa, hiszpańska prowincją. Reszta świata jest daleko stąd" (Nooteboom)

 

Marzy mi się taka hiszpańska prowincja, cisza i spokój. Nic nierobienie. Poczuć się tak, jakby czas się zatrzymał w miejscu. Jakby nic poza tą miejscowością nie istniało. Słyszeć tylko przyjemny śpiew ptaków, trzepot skrzydeł motyli, natarczywe bzyczenie muchy. Pić kawę osłaniąjąc się od słońca w chlodzie filarów, może jakiejś bramy. Czytać gazetę. Izolować się od tego, co w niej napisane. Przyglądać się Hiszpance, jak rozwiesza w oknie pranie. Słuchać wesołej rozmowy o niczym przechodzących obok mnie Hiszpanów.Patrzeć w niebo na przesuwające się spokojnie chmury. Rozpływać się w dolce far niente, jak powiedzieliby zapewne włosi. Cud, miód. Ciekawe, czy kiedyś będzie mi to dane.

 Teruel

Katedra w Teruel, o której mowa w powyższym fragmencie

El Torico

El Torico - symbol Teruel

Teruel w Wikipedii

Alfons II Aragoński w Wikipedii

 

Teruel

 

piątek, 25 lipca 2008, kemotalamot

Polecane wpisy

  • Okno

    Ja naprawdę lubię takie dni, jak ten którry właśnie przemija ;)

  • rowery i Prenzlauer Berg

    Berlin to miasto rowerów, nie jest ich tam tak wiele jak w Amsterdami, ale jest ich napewne duuuuuużo. To miasto dla mnie pod kolejnym względem;) : W Berlinie

  • Jest i wiosna!

    Mój wiosenny cel: oswoić aparat, aby te zdjęcia były doskonalsze (ja nie wiem dlaczego, ale widzę, że blox zniszczył jakość niektórych z tych nich). I w końcu o

Komentarze
2008/07/25 17:49:54
podoba mi się architektura hiszpańskich miast...osobiście nie sprawdzałam, ale Hiszpania jest jak najbardziej w planach. Na razie byłam niedaleko, bo w...Portugalii;) Pozdrawiam!
-
2008/07/25 17:52:33
jeszcze chciałam powiedzieć, że chętnie poczytałabym coś o muzyce i filmie Hiszpanii..bo jako, że wielbię twórczość Almodovara chętnie bym się zapoznała z czymś innym jeszcze. Napiszesz coś może w przyszłości o tym na blogu??
-
2008/07/25 19:53:29
Bede pisala o wszystkim,co hiszpańskie,więc o filmie,lieteraturze i muzyce także!miło mi, że zajrzałaś!