;
Blog > Komentarze do wpisu
Madeinusa

Dziś o filmie. Film nie jest o Hiszapanii, nie rozgrywa się w Hiszpanii. Jest natomiast hiszpańskiej produkcji, a jego akcja rozgrywa się w Peru. Jak dla mnie niezwykle ciekawy film. Opowiada o tradycjach, obrzędach i wierzeniach związanych z Wielkanocą pewnej biednej, zabitej deskami peruwiańskiej wioski Mananaycuna. Mieszka w niej dla nas dość prymitywny lud Indian. Nie znają oni cywilizacji, nie znają najprostszych urządzeń techniki, bez których my właściwie nie wyobrażamy sobie życia. Są ubodzy, ale zarazem samowystarczalni. Jedzą proste posiłki, które dla nas byłyby zapewne okropieństwem. Ale do rzeczy. Dla owych Indian święta Wielkanocne są najważniejszym okresem w roku. Dzień przed nimi spośród młodych mieszkanek wioski wybierana jest ta najpiękniejsza, która na czas świąt stanie się Matką Boską. Wszystkie dziewczęta przywdziewaja strojne ubrania, na głowe zakładają piękne korony. Najcudowniejsza będzie niesiona w lektyce w świątecznej procesji, a gdy nastąpi dzień śmierci Jezusa doklejone będą jej sztuczne rzęsy upamiętniające cierpenia Matki Boskiej w chwili śmierci syna. Indianie żyjący w owej wiosce wierzą, że od momentu śmierci Jezusa do Jego zmartwychwstania Bóg nie wie, gdzie jest. Jest to dla nich czas bez Boga, w związku z tym mogą oni robić, co chcą. W tym świętym czasie nie ma grzechu. Jest to dla tych peruwiańczyków czas ciągłej zabawy, pijaństwa i rozpusty.

W filmie jest oczywiście więcej wątków, jednak chciałam wspomnieć o tym, co mnie najbardziej zaciekawiło i wydało się interesujące. "Madeinuse" uważam za niezwykle fascynujący film. Zawsze z zaskoczeniem oglądam filmy pokazujące zupełnie odmienną od znanej mi kulturę, tradycje, życie ludzi. Dla mnie w pewien sposób niesamowite i niezrozumiałe jest to, jak silne potrafią być ludzkie wierzenia, co zostało ukazane w tym fimie. Nawet przebywający w wiosce gringo nie jest w stanie tytułowej bohaterki przekonać, że grzech jest zawsze grzechem. Świetny film. Polecam zdając sobie sprawę, że nie wszystkim może przypaść do gustu, niektórych może znudzić bądź w ogóle nie zainteresować. Spodoba się poszukującym wiedzy o świecie, nie tylko tym najbliższym.

Madeinusa

Procesja upamiętniająca śmierć Jezusa.

Madeinusa

Madeinusa jako Matka Boska

Madeinusa

Główny plac wioski. Usypany dywan z płatków kwiatów, którym przeszła Wielkanocna procesja. Po środku siedzi mężczyzna, który pełnił rolę zegara. Odmierzał czas i co minutę zmieniał plakietkę pokazując nową godzinę. Było to dla mnie niezwykłe, nie wyobrażam sobie mieć tak statycznego zajęcia oraz tak wiele cierpliwości.

Madeinusa

Madeinusa jako Matka Boska i jej sztuczne łzy.

sobota, 26 lipca 2008, kemotalamot

Polecane wpisy

  • Biały balonik, Dzieci niebios

    Zapowiada się u mnie świetny rok filmowy. Minął pierwszy miesiąć 2010 roku, a miałam okazję obejrzeć już dużą ilość świetnych filmów. Przed chwilą skończyłam ch

  • Z ostatniej chwili...

    Wpadłam dosłownie na sekundkę! Dla lubiących twórczość greckiego mistrza kinematografii Theodorosa Angelopoulosa jutro na programie Zone Europa o 15:35 film "Pe

  • Przerwane objęcia

    Dziś znów zapraszam na film. Jestem przeszczęśliwa, gdyż miałam okazję oglądać „Przerwane objęcia” Almodovara. Nie mogłam się I jestem urzeczona, a

Komentarze
2008/07/27 23:35:27
a Wiesz, że mam ten film na liście filmów do obejrzenia? :)
-
2008/07/27 23:41:24
to naprawdę go polecam! można się dużo dowiedzieć o tamtejszej kulturze i obyczajach.Jestem ciekawa, czy Ci się spodoba..
-
chihiro2
2008/07/28 11:38:36
Slyszalam o tym filmie, po Twojej recenzji jeszcze bardziej chce go obejrzec.
Jesli wybierasz sie do Barcelony, dobrze tez byloby obejrzec "Solas", znasz ten film? Bardzo kameralny, psychologiczny, nie pokazujacy za wiele miasta, ale osadzony tam, o relacjach miedzy matka a corka.
-
2008/07/28 11:56:37
Chihiro, nie znam tego filmu. Dziękuję za polecenie, na pewno obejrzę! Pozdrawiam
-
2008/07/30 20:55:19
Widziałam ten film dwa razy, dla mnie jest wstrząsający i bardzo piękny. Po prostu o zderzeniu kultur, tak różnych, a mających swe miejsce w ramach jednego kraju! Bo ten gringo to też Peruwiańczyk, ale biały, wykształcony, ze stolicy. Najbardziej uderzyła mnie dziewczęca naiwność Madeinusy, strasznie mi jej było żal, i jej i siostry. Zostały one wbrew swej woli wplątane w toksyczny układ rodzinny, który kazał im nienawidzić się nawzajem, zamiast zawiązać razem koalicję przeciw ojcu.
Świetny film, fajnie że o nim piszesz. :)
-
2008/07/31 21:34:56
To prawda! Nie zaznaczyłam, może błędnie, że mimo całego folkloru, który jest dla nas czymś niezwykłym przedstawiona historia nie jest sielanką, nie jest też optymistyczna, nie ma tak naprawdę pozytywnego zakończenia...ale widzowie, niech przekonają się sami! Mnie też najbardziej uderzyły relacje między siostrami...
A do filmu także na pewno jeszcze nie raz powrócę! A Ty jakie możesz mi polecić filmy?