;
Blog > Komentarze do wpisu
3x film

numer 1 to "Belle epoque"

Rok 1931. Młody hiszpański żołnierz Fernando dezerteruje z armii i chroni się na farmie Manolo, ojca czterech pięknych córek Rocii, Violetya, Clari i Luz. Kiedy córki odwiedzają ojca ulęgają urokowi młodego Fernando. On sam oczarowany jest każdą z nich. Problemy zaczynają się wtedy, gdy musi podjąć decyzję, którą z nich obdarzyć swoim uczuciem. Każda z nich reprezentuje inny typ kobiecej seksualności (najmłodsza przedstawiona jest jako najbrzydsza, reprezentuje raczej naiwność niż pociągającą mężczyzn kobiecość). Gdy Fernando spotyka każdą z trzech starszych sióstr osobno zakochuje się w nich, dochodzi do zbliżenia między nimi. Niestety młody żołnierz łamie serce każdej z sióstr odmawiając zamążpójścia i podbijając serce kolejnej dziewczynie. Najmłodsza, Luz staje się zazdrosna i zła, gdyż Fernando nie zwraca na nią najmniejszej uwagi.

Jest sielsko i anielsko.Jest przaśnie. Są piękne kobiety i ich cudowne stroje. Są zabawne dialogi i powodujące pojawienie się uśmiechu na ustach sytuacje. Trochę erotyzmu, trochę tragizmu. A wszystko to podane w idealnych proporacjach.

Aaa, jest też moja ulubiona Penelope Cruz, co jest kolejnym atutem filmu.

Belle epoque

numer 2 to "Nieświadomi"

Do hiszpańskiej Katalonii A.D. 1913 pewne wieści ze świata, choć z oporami, zaczęły się jednak przedostawać. Że potęgi militarne Europy intensywnie się zbroją i że pewna pani wynalazła wygodne biustonosze. Że doktor Freud eksperymentuje z psychoanalizą i że pewien obrotny Amerykanin wynalazł krzyżówki. Katalońska socjeta, trochę sfrustrowana swoim prowincjonalizmem, chce doganiać świat. Spojrzenie wiedeńskiego doktora na przemilczane sprawy seksu wydaje się dobrym pomostem dla wprowadzenia na półwysep iberyjski światowych tendencji i obyczajów.

Nieświadomi

Joaquín Oristrell w "Nieświadomych" stara się z pobłażliwą ironią pokazać ten proces uświadamiania społeczności katalońskiej, unowocześniania pojęć mocno jeszcze zastygłych w kanonach dziedziczonych po feudalizmie. Sprawy płci dobrze się nadawały do zrewidowania zastarzałych dogmatów. Szczególnie wiele do zyskania miała piękniejsza połowa ludzkości, poddana dotąd wszechwładnemu dyktatowi "macho".

Gorąco polecam film. Określiłabym go dwoma wyrażeniami: secesyjna komedia (dużo Barcelony tamtych lat nie zobaczymy, ale za to secesyjne meble, budynki, klimat) oraz rewolucja seksualna (oczywiście na miarę owych czasów). Wszystko podane z wielkim smakiem i w odpowiednich proporcjach.

Oglądając film można nacieszyć oczy wspomnianą już przeze mnie secesją, jej dziwnym kolorytem, a także spobem życia mieszczańska drugiej połowy, a właściwie końca XIX wieku. Secesja to niezwykle barwny styl, dekoracyjny i ozdobny, zawierający falistość linii, asymetryczne układy roślinne. Uważana była za styl nowobogackich i często była potępiana, zwłaszcz po wojnach światowych. Sztuka użytkowa, wnętrzarska, meble, stroje, przedmioty codziennego użytku - wszystko to w scenografii "Nieświadomych" nabiera istotnego znaczenia.. Poszczególne rozdziały "Nieświadomych", rozpoczynane są specyficznym liternictwem z epoki, rozpoczynają się w secesyjnych ramach. Nadaje to akcji pewien formalny wdzięk, odsyłający do sposobu bycia tamtej epoki. Także styl aktorstwa myślę, że jest powiązany ze stylem aktorów filmowych lat tysiąc dziewięćset dziesiątych.

Nieświadomi
 

Ewolucja obyczajów - w której Hiszpania nie była oczywiście prekursorem - przyniosła kobietom wiele nowych satysfakcji w spełnianiu ich życzeń i pożądań. Choćby zadufanym "macho" wydały się przesadne lub nieprzyzwoite. Jak ów jeszcze jeden wynalazek epoki, obok psychoanalizy, biustonoszy i krzyżówek, którym "Nieświadomi" się kończą. Ten wynalazek, to zdobywające Europę argentyńskie tango, tańczone przez Salvadora i Almę. Jak mówiła anegdota z tamtych lat: "Dlaczego tango jest tańcem nieprzyzwoitym? Bo kończy się na go".

numer 3 to "Milou w maju"

Jakiś czas temu o tym filmie na swoim blogu pisała Chiara, a ja zachęcona jej recenzją również po niego sięgnęłam. I nie rozczarowałam się.

Dwa poptrzednie filmy są produkcji hiszpańskiej i tam właśnie się rozgrywają, natomiast "Milou w maju" jest filmem francuskim.

Do małej francuskiej mieściny zjeżdża się na pogrzeb starej pani Vieuzac jej należąca do wielkiej burżuazji rodzina. Ponieważ grabarze strajkują, nieboszczka nie może zostać pochowana.

Członkowie rodziny przy łożu śmierci kłócą się więc o spadek, zabawiają się w ogrodzie i oddają innym przyjemnościom życia - wysłuchując w międzyczasie najnowszych wiadomości o rozwoju wydarzeń w Paryżu, a dzieje się wiele, bo jest rok '68 i paryscy studenci rozpętują rewolucję. Pogłoski o rozruchach przeradzają się w końcu w obawę, że nadchodzi groźna "lewica". "Milou w maju" to pełna melancholii komedia na temat francuskiego społeczeństwa i tych niezapomnianych dni, zakończonej ostatecznie niepowodzeniem, rewolucji.

Luis Malle (reżyser filmu) doprowadził w 1968 roku do zerwania festiwalu w Cannes, na znak protestu przeciwko stanowisku rządu wobec paryskich rozruchów.

Kolejny film, który będę zachwalała. Ale uwaga! Przygotowując się do jego oglądania nie można popełnić mojego błędu! Wszystkim przymierzającym się do filmu dam dobrą radę i pewien przepis, jak film należy oglądać:

Składniki

1 płyta dvd "Milou w maju" i oczywiście niezbędny do tego sprzęt rtv

1 butelka dobrego, francuskiego wina (czy czerwone, czy białe, słodkie czy wytrawne - według uznania)

kilka plasterków koziego sera

niesłone krakersy

pomidory

wiśnie

Sposób przyrządrzenia, czy może raczej spożycia

Oglądając film nabiera się ochoty na spożywane przez aktorów potrawy, więc bez nich do filmu nie należy zasiadać. Jeżeli nie masz zamiaru obejrzeć całego filmu od razu, bez dłuższych przerw - nie zaczynaj nawet go oglądać. Film jest nieśpieszny, ale pochłania się go tak, jak ulubioną potrawę. Powoli i delikatnie, nie chcemy, aby przyjemny smak kiedykolwiek się skończył. Lub też, gdy się skończy mamy ochotę wziąć koc, wyjść na dwór i urządzić sobie smakowity piknik wśród ulubionych osób  ( w filmie był taki piknik, ale nie od razu i nie trwał tak naprawdę długo). Film nie dla wszystkich! Tych, którzy lubią kino akcji i sensacji może znudzić! Mnie nie nudził ani przez chwilę! Chcę więcej takich filmów, jak "Milou w maju" czy "Belle epoque"!

I to na razie tyle obejrzanych ostatnio filmów. Na półce czekają kolejne.



 

 

 

wtorek, 29 lipca 2008, kemotalamot

Polecane wpisy

  • Biały balonik, Dzieci niebios

    Zapowiada się u mnie świetny rok filmowy. Minął pierwszy miesiąć 2010 roku, a miałam okazję obejrzeć już dużą ilość świetnych filmów. Przed chwilą skończyłam ch

  • Z ostatniej chwili...

    Wpadłam dosłownie na sekundkę! Dla lubiących twórczość greckiego mistrza kinematografii Theodorosa Angelopoulosa jutro na programie Zone Europa o 15:35 film "Pe

  • Przerwane objęcia

    Dziś znów zapraszam na film. Jestem przeszczęśliwa, gdyż miałam okazję oglądać „Przerwane objęcia” Almodovara. Nie mogłam się I jestem urzeczona, a

Komentarze
2008/07/29 12:31:54
Mnie "Belle Epoque" wynudziła,:) przepraszam, to po prostu moje zdanie.
NAtomiast co do "Milou w maju", to zgadzam się z Tobą. Też byłam głodna, kiedy oni tak wciąż coś podjadali:))
I podoba mi się Twoje porównanie filmu do potrawy, którą się smakuje niespiesznie...
-
chihiro2
2008/07/29 14:26:12
Dla mnie te dwa sa bardzo podobne ("Nieswiadomych" nie znam), ale do "Milou w maju" najbardziej jednak podobne jest "Familia Rodante" - tez liczna rodzinka zgromadzona razem i klocaca sie i przekomarzajaca bez przerwy, ale wszystko okraszone humorem i sloncem :)